Dziś zająłem się dowcipami od nr 478 do nr 534. Oczywiście pominąłem dowcipy, które już wcześniej (w części nr 1 i nr 7) pojawiły się na blogu - tym razem takie znalazłem zaledwie dwa.
* * *
- Dla pana zdrowia byłoby wskazane - radzi pacjentowi lekarz - aby pan codziennie na czczo pił szklankę ciepłej wody.
- Ja to robię od dawna, tylko żona tę lurę nazywa herbatą...
Do lekarza przychodzi łysy:
- Panie doktorze, żenię się. Chciałbym wiedzieć, czy jest jakaś szansa, że na głowie wyrosną mi...
Lekarz przerywa:
- Rogi? Tak!
Lekarz do baby:
- Pani mężowi niezbędny jest całkowity spokój Oto recepta na środki uspokajające.
- Jak mam je mężowi podawać?
- Nie mężowi. Te tabletki są dla pani!
Lekarz do badanego:
- Nie powinien pan pić mocnej kawy, skoro tak się pan po niej denerwuje.
- Ale jeszcze bardziej denerwuję się, gdy mi podają słabą kawę!
Lekarz do pacjenta:
- A czy pan nie mógłby, tak jak żona, robić sobie godzinną drzemkę po obiedzie?
- Ależ panie doktorze! Jakże mógłbym się pozbawić jedynej spokojnej godzinki w ciągu całego dnia!
Lekarz do pacjentki:
- Najlepiej rozpoznamy pani dolegliwości, gdy zrobimy zdjęcie rentgenowskie.
- Dobrze, panie doktorze, ale proszę mi je zrobić z profilu, bo tak wychodzę najlepiej!
Lekarz pyta badanego
- Pije pan?
- Nie
- Pali pan?
- Nie
- Jak panu się to udaje?
- Żona odbiera za mnie pensję
- Mogę pana zapewnić, że z pańską chorobą dożyje pan co najmniej osiemdziesiątki.
- Panie doktorze, czyżby moje zdrowie się pogorszyło? Podczas poprzedniej wizyty dawał mi pan 100 lat życia...
- Nie rozumiem, dlaczego chce pan środki nasenne, skoro zawsze nocami przesiaduje pan w barze...
- To nie dla mnie, to dla mojej żony!
Pacjent radzi się lekarza, co zrobić, aby pozbyć się tasiemca.
- Proszę przez tydzień jeść ciastka i popijać je mlekiem.
Po tygodniu pacjent wraca
- Panie doktorze, nie pomogło
- Niech pan pije samo mleko
Chory zrobił, jak mu radził lekarz, a tu na drugi dzień tasiemiec wychodzi i pyta:
- A ciacho gdzie?
- Panie doktorze, często mi się śni, że jestem dyrektorem mojego zakładu. Co mam robić, aby sny się spełniły?
- Mniej spać!
- Panie doktorze, jem dobrze, nie mam kłopotów ze snem, nic mnie nie boli, a czuję, że powinienem się leczyć...
- To ja przepiszę panu lekarstwo, które odbierze panu apetyt, sen i dobre samopoczucie, a potem rozpoczniemy kurację.
- Panie doktorze, mam dopiero 40 lat i już jestem zupełnie łysy.
- Proszę się nie martwić, wypadanie włosów to jedyna choroba, która nie ma nawrotów.
- Panie doktorze, mam kłopoty z oddawaniem moczu
- A ile ma pan lat?
- 72
- To już pan swoje wysikał
- Panie doktorze, połknąłem wieczne pióro. Co robić?
- Niech pan pisze długopisem!
- Panie doktorze, tracę włosy na czubku głowy, a na stopach robią mi się odciski. Co robić?
- Kupić dłuższe łóżko!
Po zbadaniu lekarz zwraca się do pacjenta:
- Niedobrze... język mamy obłożony, zaczerwienione migdałki, przyspieszone tętno... I co my teraz zrobimy?
- Bo ja wiem... Może poszlibyśmy do lekarza?
Po zbadaniu pacjenta lekarz pyta:
- Czy ma pan pracę siedzącą?
- Jak by to powiedzieć... I tak, i nie. Jestem dżokejem.
Przychodzi baba do lekarza:
- Panie doktorze, co noc śni mi się straszny sen: wpadam do wody i topię się. Co robić?
- Na pani miejscu nauczyłbym się pływać!
Przychodzi baba do lekarza:
- Panie doktorze, moja kilkunastoletnia córka cierpi na wadę wymowy
- Na przykład?
- Żadnemu ze swoich chłopców nie może powiedzieć "nie".
Przychodzi baba do lekarza:
- Panie doktorze, wieczorem nie mogę zasnąć. Co mam robić?
- Proszę sobie wyobrazić, że już świta i zaraz musi pani wstawać do pracy.
Przychodzi chłop do lekarza:
- Czy jest u pana moja baba?
- Przydałoby się panu więcej ruchu - mówi lekarz do pacjenta - Powinien pan uprawiać jakiś sport. Pewnie ostatnio musiał pan dużo siedzieć?
- Tylko dwa lata panie doktorze!
- W pana przypadku - mówi lekarz - trzeba będzie zrobić analizę moczu. Ja na chwilę wyjdę, a pan odda mocz do którejś z tych buteleczek stojących na szafie
Po kilku minutach lekarz wraca i cały gabinet od sufitu do podłogi zastaje mokry.
- Co pan zrobił najlepszego?
- A pan myśli, że to tak łatwo trafić do flaszki stojącej na szafie?
- Więc mówi pani, że była u znachora i nie wyleczył pani? Ciekaw jestem, co za bzdury pani naopowiadał...
- Radził mi, żebym poszła do lekarza!
- Więc uskarża się pani na dotkliwy ból pod łopatką? A czy w nocy ból się wzmaga?
- Tego nie wiem, panie doktorze.
- Jak to?
- Bo w nocy śpię!
Zirytowany lekarz zwraca się do pacjenta:
- Jest pan najbardziej niesfornym pacjentem, jakiego kiedykolwiek miałem. W łóżku pan nie leży, lekarstw pan nie przyjmuje, a w dodatku czuje się pan coraz lepiej!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarz ukaże się po zatwierdzeniu przez administratora. Uwaga - niedopuszczalne jest umieszczanie w polu "autor" adresu internetowego.