Ciekawostką jest fakt, że w ramówkach z 1978 roku od 3 marca do momentu pojawienia się "Piątku..." figuruje program o nazwie: "Radości i zmartwienia psa bez imienia". Niewykluczone, że to również były programy, których bohaterem był Pankracy - tyle że wówczas jeszcze nie miał nadanego imienia.
Kim był tytułowy bohater? To pies, który ponoć wykonany był ze sznurka, gąbki i żyłek wędkarskich (tak przeczytałem w Onecie). Głos podkładał mu, według odnalezionych informacji, Hubert Antoszewski - pomysłodawcą był już jednak ktoś inny - to Maciej Zimiński, z kolei za projektowanie odpowiedzialna była Lidia Wopaleńska. Owej maskotce zawsze towarzyszył człowiek - najpierw był to Zygmunt Kęstowicz (link do fragmentu odcinka), następnie Tadeusz Chudecki (link do odcinka), a na końcu Artur Barciś (link do odcinka). Ja kojarzę z programu tylko tego ostatniego.
Każdy, kto z zapartym tchem czekał na kolejne odcinki Pankracego, z pewnością pamięta piosenkę, która otwierała program: W pierwszych latach fragment utworu brzmiał tak: "Już za chwileczkę, już za momencik, piątek z Pankracym zacznie się kręcić. Kręcić się będzie Pankracy z panem, czy wszystkie buzie już roześmiane?". W czasach Okienka witała nas za to piosenka, która brzmiała tak: "Przez okienko Pankracego, świat jest psiejski, czarodziejski, przez okienko Pankracego do was się uśmiecham dziś... Więc zapraszam na spotkanie i na wspólne oglądanie, ze mną, czyli z psem Pankracym."
Dzisiejsze dzieciaki atakowane non stop wszelkiego rodzaju bodźcami z telewizji, komputerów i telefonów program, za którym w latach 80. szalały dzieci, z pewnością by nie zainteresował. Wręcz byłby dla nich nudny, bo... statyczny, a przecież dziś musi się dziać... Program polegał bowiem na tym, że pan i Pankracy rozmawiali ze sobą o różnych sprawach, czytali listy od widzów, czy też opowiastki przesłane przez dzieci, w których pies jest głównym bohaterem. Pojawiały się też piosenki (najbardziej znana to chyba "Łapy, łapy, cztery łapy, a na łapach pies kudłaty") czy odgrywane scenki (np. teatr). Jak to często w tego typu dziecięcych programach bywało, bywały momenty, w których Pankracy i jego pan bawiąc uczyli (np. że po powrocie do domu należy "wytrzeć łapy" przed wejściem do mieszkania). Pojawiały się też jakieś krótkie animacje.
Myślę, że nie jestem jedynym, który z nostalgią wspomina ów program, zresztą po różnych wpisach na forach i w mediach społecznościowych zauważyłem, że wiele osób lubiło program. A ja się tylko zastanawiam, ilu dzieciakom udało się przeforsować pomysł, aby swojego psa nazwać "Pankracy"? Mnie się nie udało - choć pojawił się szczeniak, mój starszy brat postawił na swoim i nazwany został Sokół (oczywiście pomysł zaczerpnął z jakiegoś filmu, ale nie pamiętam jakiego)...
Pamiętam jak odszedł Kęstowicz a przyszedł Barciś.
OdpowiedzUsuńGeneralnie ja najbardziej czekałem na Reksia.