Poniżej prezentuję prawie wszystkie żarty o strażakach, które pojawiły się w numerze. Pominięte zostały dwa - jeden z nich wcześniej opublikowany został przeze mnie w którejś z części dowcipów medycznych, a kolejny w żartach o policjantach.
Dowcip oznaczony kolorem niebieskim pojawił się w omawianym numerze, ale wcześniej był też publikowany w nr 4/93 "Dobrego Humoru" (dowcipy o piłce nożnej) w rubryce "Dowcip miesiąca".
* * *
- Co robi strażak, gdy chce mu się pić?
- Nalewa sobie szklankę wody i gasi pragnienie.
- Co to jest: ma cztery koła, dwa węże i jeździ?
- Wóz strażacki!
- Co to jest: Psss, aaa?
- Walec przejechał strażaka...
Do biura agencji ubezpieczeniowej wbiega interesant.
- Chciałbym ubezpieczyć dom.
- Bardzo proszę, szanowny panie. Zechce pan usiąść i chwilkę poczekać.
- Kiedy ja nie mam czasu, on już się pali!
Do drzwi mieszkania stuka anemik. Otwiera mu nieznajoma:
- Poproszę pół szklanki wody.
Nieznajoma podaje mu szklankę wody. Po chwili znów stuka.
- Poproszę o pół szklanki wody.
Nieznajoma znów napełnia szklankę wodą i podaje anemikowi. Po chwili znów pukanie.
- Poproszę o pół szklanki wody.
- To może ja dam panu od razu cały dzbanek?
- Dobrze, tylko nie wiem czy udźwignę. Bo widzi pani, tam za rogiem wybuchł pożar!
Do sypialni wpada Fąfara i mówi do leżącej w łóżku żony:
- Ubieraj się szybko! Pożar!
Z szafy słychać przerażony męski głos:
- Meble! Ratujcie meble!
Dwaj kibice piłkarscy rozmawiają ze sobą:
- Wyobraź sobie, kiedy byłem wczoraj na meczu, w moim mieszkaniu wybuchł pożar.
- To straszne! I jak to się skończyło?
- Dobrze. Nasi wygrali!
Fąfara pyta strażaka:
- Dlaczego już pan odjeżdża? Przecież jeszcze pan nie ugasił całego pożaru?
- Niech się pan z pretensjami zgłasza do mojego komendanta. Ja chciałem pracować na całym etacie, a on dał mi tylko pół...
Fąfara spotyka na ulicy kolegę ubranego w strażacki mundur.
- Skąd masz ten mundur?
- To prezent od żony. Gdy wczoraj przyszedłem wcześniej z pracy, leżał na krześle obok łóżka!
Fąfarowie przed wyjściem na wieczorny seans do kina mówią do Jasia:
- ... I pamiętaj, nie baw się zapałkami, mógłbyś znów rozniecić ogień w mieszkaniu!
- No dobrze. Obiecuję, że nie będę ruszać zapałek. Przecież i tak wiem, w której szufladzie tatuś trzyma swoją zapalniczkę!
- Halo, straż pożarna? Moja żona próbowała dziś, jak się piecze mięso w naszej nowej kuchence i ...
- Dziękujemy, ale już jesteśmy po obiedzie!
- Jak udał się twojej żonie pierwszy samodzielnie ugotowany obiad?
- Szkoda gadać, nawet książka kucharska się spaliła.
Na miejsce pożaru przyjeżdża wóz strażacki. Strażacy wyskakują z niego i... nic nie robią. Podchodzi do nich jakiś staruszek i pyta:
- Dlaczego nie lejecie?
- Nie lejemy, bo nie ma drzewek...
Nocą w mieszkaniu wybucha pożar. Żona biega od jednej szafy do drugiej.
- Pożar - krzyczy mąż. - Szybko się ubieraj!
- A co mam założyć? Czerwony żakiet w kratkę czy zielony kostium w groszki?
Po powrocie z akcji gaszenia pożaru w pewnej wsi komendant pisze raport:
"Zagasiliśmy pożar w oborze. Nie spłonęła żadna krowa. Dziesięć utonęło."
Po pożarze, który strawił pół wsi, pogorzelcy zgłaszają się do firmy ubezpieczeniowej po odbiór odszkodowania. Przychodzi także Fąfara.
- Przecież pana chałupa nie spaliła się!
- Owszem, ale kto mi zapłaci za mój strach?
Po zademonstrowaniu swych umiejętności kandydatka na śpiewaczkę pyta profesora:
- Czy mój głos ma jakieś szanse?
- Oczywiście! Na przykład, gdy wybuchnie pożar!
Pod ścianą budynku przechodząca kobieta zauważa mężczyznę załatwiającego swoją potrzebę.
- Nie wstyd panu? Przecież sto metrów dalej jest szalet!
- A pani myśli, że ja mam węża strażackiego?
Porucznika Fąfarę wyrzucono z wojska za pijaństwo i po jakimś czasie został strażakiem. W krótkim czasie awansował i został dowódcą drużyny strażackiej.
Któregoś razu wóz strażacki dowodzony przez Fąfarę wezwano do gaszenia pożaru. Strażacy przybywają na miejsce i zaczynają rozwijać wąż strażacki. Jak zwykle podpity Fąfara wydaje "wojskowy" rozkaz:
- Przerwać ogień!
Spotykają się dwaj koledzy:
- Słyszałem, że wczoraj był u ciebie w domu pożar?
- Eee, nie ma o czym mówić. Przyjechali strażacy, przestraszyli się ognia i uciekli...
- Straż pożarna? Proszę natychmiast przyjeżdżać! Zauważyłam przed chwilą, że jakiś mężczyzna próbuje się dostać po drabinie do mojego mieszkania!
- Dlaczego pani do nas telefonuje, a nie na policję?
- Bo to robota dla straży. Drabina tego faceta jest za krótka!
Strażacy założyli zespół muzyczny. na pierwszej próbie kapelmistrz pyta:
- Jaka jest różnica między fortepianem, a skrzypcami?
- Fortepian dłużej się pali!
Strażak wraca po pracy do domu i czując swąd wydobywający się z kuchni, woła do żony:
- Kochanie, cóż za cudowny zapach spalenizny!
W biurze wybuchł pożar. Dyrektor biega w popłochu po swoim gabinecie, szukając czegoś w regałach i w szufladzie.
- Czego pan szuka? - pyta sekretarka.
- Gdzieś tu wsadziłem broszurkę z przepisami przeciwpożarowymi...
W domu publicznym wybuchł pożar. Wszyscy biegają po korytarzach i schodach, wołając: "Wooody". Nagle zza drzwi jednego z pokojów wychyla się młody mężczyzna i mówi:
- A do pokoju nr 28 proszę przynieść szampana!
W małym miasteczku do knajpy wchodzi facet i zamawia piwo z pianką. Barman wypełnia kufel i podaje go facetowi.
- Przecież zamawiałem z pianką!
Na to barman:
- Panie, o tej porze wszyscy strażacy leżą pijani, a gaśnice pianowe już mi się skończyły!
W nocy ktoś głośno stuka do drzwi pokoju hotelowego.
- Hotel się pali!
- To nie te drzwi. Strażak nocuje obok!
W środku nocy właściciel hotelu puka do drzwi jednego z pokoi i woła:
- Pożar! Proszę wstawać i czym prędzej opuścić hotel!
Na to facet z pokoju:
- No już dobrze. Ale niech pan nie ma złudzeń - zapłacę tylko połowę rachunku!
Wróżka siedzi obok mężczyzny nad szklaną kulą i przepowiada:
- Widzę przed panem buchające żarem życie! Będzie się pan wspinał wyżej niż wszyscy... Widzę piękny mundur i jakieś złote błyski koło głowy...
- To dla mnie nic nowego, przecież jestem strażakiem
- Wyobraź sobie, Kaziu, kiedy zauważyłem, że cały dom stoi w płomieniach, wbiegłem natychmiast do kuchni i na rękach wyniosłem teściową.
- No cóż, każdy w takich okolicznościach traci głowę...
- Wyobraź sobie kochanie, kiedy byłam na wczasach w Tatrach - chwali się Halince jej gruba koleżanka - mężczyźni wchodzili do mojego pokoiku po drabinie!
- Mój Boże! A co, pensjonat się palił?!
Z płonącego budynku strażak wynosi na ramionach piękną, nagą dziewczynę.
- Dziękuję panu, to był prawdziwy wyczyn!
- To prawda. Nieźle musiałem się namęczyć, żeby nie dopuścić do pani żadnego z moich kolegów!
Ziewająca solenizantka jest niezadowolona z tego, że goście zasiedzieli się u niej zbyt długo. Nagle dzwoni telefon. Pani domu podnosi słuchawkę, przez chwilę słucha, po czym odkłada ją i oznajmia:
- Dzwonili ze straży pożarnej. Mówili, że w domu któregoś z was wybuchł pożar. Niestety, nie dosłyszałam, u kogo...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarz ukaże się po zatwierdzeniu przez administratora. Uwaga - niedopuszczalne jest umieszczanie w polu "autor" adresu internetowego.