Na niebiesko dowcipy, które ukazały się w nr 4/1993 miesięcznika "Dobry Humor", na czerwono z nr 3/1993
* * *
Do ginekologa przychodzi matka z kilkuletnim Jasiem. Ponieważ Jasio nie chciał zostać w poczekalni, lekarz zgodził się, żeby wszedł do gabinetu razem z matką. Lekarz chciał sprawdzić, czy Jasio wie coś o "tych" sprawach, więc zaczął mu zadawać różne pytania. Na każde z nich Jasio odpowiadał bezbłędnie. W końcu lekarz kazał się matce Jasia rozebrać, zaczął się z nią kochać i pyta malca:
- A teraz, chłopcze, czy wiesz, co ja robię?
- Teraz łapie pan AIDS-a, bo z tym właśnie przyszła do pana moja mama!
Do ginekologa przychodzi wiejska kobieta, skarżąca się na ból krocza. Po zbadaniu lekarz stwierdza, że jego pacjentka ma nowotwór. Kobieta wraca na wieś do męża
- I co ci mówił doktor?
- Ano nic, ino że mam nowy otwór!
Do seksuologa przychodzi facet.
- Panie doktorze, mam "interes" jak niemowlę
- To niemożliwe, proszę zdjąć spodnie.
Facet miał rację: trzy kilo i 55 centymetrów długości...
Do szpitala psychiatrycznego przyjeżdża inspekcja. Inspektorzy widzą, jak wariaci skaczą do pustego basenu i udają, że chlapią się wodą.
- Co to ma znaczyć? - pytają ordynatora
- To jeszcze nic. Zaraz panowie zobaczą, jaka będzie zabawa, jak do basenu napuścimy lodowatej wody!
Dwaj wariaci uciekają z zakładu dla psychicznie chorych
- Franek, biegnij do bramy i sprawdź, czy jest zamknięta. Jeśli tak, to weźmiemy drabinę i uciekniemy po niej przez ogrodzenie.
Po minucie Franek wraca zasmucony
- Nici z naszych planów. Brama jest otwarta...
Dwóch wariatów stoi w szpitalnym parku i udaje grzyby. W pewnej chwili dochodzi do nich sanitariusz i przynosi obiad. Jeden wariat zabiera się do jedzenia, a drugi odmawia przyjęcia posiłku.
- No jedz, kochany grzybku! - prosi sanitariusz - zobacz, twój kolega-grzyb je
- Bo on jest grzyb jadalny!
Dzieci poszły z nauczycielką do przychodni zdrowia zrobić prześwietlenie płuc. Ponieważ dzieci były za małe, podstawiono stołeczek, aby prześwietlane płuca były na wysokości rentgena. Po każdym zdjęciu rentgenolog komentuje:
- Płuca są, dziur nie ma.
Jako ostatnia do kabiny wchodzi nauczycielka. Staje na stołeczku i prześwietla się. Rentgenolog ze zdziwieniem:
- Dziura jest, płuc nie ma!
Ginekolog bada kobietę w średnim wieku
- Jak to możliwe? Ma pani 50 lat, miała pani trzech mężów, a nadal jest pani dziewicą!
- Bo to było tak, panie doktorze: pierwszy mąż był impotentem, drugi pedałem, a trzeci działaczem partyjnym.
- Dwóch pierwszych mogę zrozumieć, ale co ma działacz partyjny do pani dziewictwa?
- Bo on, hi, hi, hi... Zawsze pieprzył do ucha
Ginekolog obecny na pogrzebie laryngologa w pewnym momencie zaczyna dławić się ze śmiechu, usiłując ręką zasłonić usta.
- Co cię tak rozśmieszyło? - pyta stojąca obok żona
- Spójrz na trumnę! Na trumnie namalowali mu uchu. A gdybym umarł ja, to co by mi namalowali?
Ginekolog pyta babę:
- Czy jest pani mężatką?
- Nie
- Czy ma pani kochanka?
- Nie
- Czy jest pani w ciąży?
- Nie wiem...
Kobieta w ciąży pyta ginekologa:
- Panie doktorze, w jakiej pozycji będę rodzić?
- No... W takiej samej, w jakiej nastąpiło poczęcie.
- Niech mnie pan nie straszy! Jak ja urodzę na tylnym siedzeniu samochodu z nogą wysuniętą przez okno?!
Małżeństwo nie może doczekać się potomstwa. Ksiądz udziela im rady:
- Jeśli koniecznie chce pan zostać ojcem, musi pan pojechać do Rzymu i tam zapalić świeczkę
Po kilku latach ksiądz spotyka na podwórku trójkę dzieci.
- A gdzie wasza mama?
- W klinice położniczej.
- A tata?
- Pojechał do Rzymu zgasić tę cholerną świeczkę!
Mąż odwiedza żonę na oddziale położniczym i pyta:
- Kochanie, mów, co się urodziło?
- Trojaczki. Przesadziłeś jak zwykle!
Młody ginekolog zwierza się swemu starszemu koledze:
- Wczoraj odebrałem pierwszy poród. Matka i dziecko zmarli. Tak się trząsłem ze zdenerwowania, że wypuściłem z rąk szczypce, które uderzyły w głowę ojca dziecka i zabiły go.
- To rzeczywiście nieszczęście. Ale każdy uczy się na błędach. Proszę, tu jest adres kobiety, która dziś ma rodzić. Niech pan tam pójdzie, a jutro opowie pan o wszystkim.
Nazajutrz profesor zaczepia młodego ginekologa.
- I jak poszło?
- Zdecydowanie lepiej! Przynajmniej ojciec żyje.
Na oddziale ginekologicznym leży kobieta od kilku lat bezskutecznie oczekująca na zajście w ciążę. Pyta pacjentkę z sąsiedniego łóżka, co robić, aby zajść w ciążę. Ta informuje ją, że jest jeden lek i jak on się nazywa. Nazajutrz podczas obchodu lekarskiego profesor mówi:
- Chyba wypiszę panią ze szpitala, bo niestety nie mam dla pani żadnego leku.
- A właśnie, że pan ma. Nazywa się penis!
Na ziemi wylądowały istoty z innej planety, aby zbadać, w jaki sposób rozmnażają się Ziemianie. Przybysze trafili do szpitala na oddział ginekologiczno-położniczy. Lekarz dyżurny zapytany o rozmnażanie na Ziemi, poprosił do gabinetu pielęgniarkę i oboje zaczęli demonstrować, jak to się u nas robi. Przy okazji lekarz informuje, że po dziewięciu miesiącach można oczekiwać na konkretny efekt. Przybysze zdziwieni.
- Tak długo? To dlaczego tak się spieszycie?
Od ginekologa wraca panna, która rok temu urodziła już syna. Siada na tapczanie i szlocha:
- Co ja teraz pocznę?
Pacjentce, która przed dwoma dniami urodziła dziecko, ginekolog zadaje rutynowe pytanie:
- Czy gazy odchodzą?
- Słucham?
- Czy odchodzą gazy?
- Nie rozumiem.
- Skąd pani jest?
- Z Biłgoraja.
- A w Biłgoraju nie pierdzą?
- Panie doktorze, chciałabym jakiś skuteczny środek antykoncepcyjny.
- Polecam pani świetne pigułki
- A jak je trzeba zażywać? Doustnie?
- Nie, dowcipnie!
- Panie doktorze, jaki jest najskuteczniejszy środek antykoncepcyjny?
- Szklanka wody.
- Przed, czy po?
- Zamiast!
- Panie doktorze, mój mąż jest czasami bardzo męski, ale też zdarza się, że jest taki, jak baba.
- To sprawa dziedziczności - odpowiada lekarz. - Przecież połowa przodków pani męża to mężczyźni, a druga połowa, to kobiety.
- Panie doktorze, podczas stosunku moje oczy świecą na czerwono.
- Ile ma pan lat?
- 55.
- Ooo, to już pan jedzie na rezerwie!
Po badaniu ginekolog mówi do baby
- Ma pani nadżerkę
- A to drań! Miał tylko polizać, a nadżarł!
Podczas badania ginekolog zauważa, że pacjentka zarumieniła się ze wstydu i nieśmiało zakrywa się dłońmi.
- Chyba jeszcze nikt pani nie oglądał?
- Och, nie! Ale żaden z nich nie był ginekologiem!
Przychodzi baba do ginekologa, a ten rozkazuje, wskazując na fotel ginekologiczny.
- Zdjąć majtki i na samolot!
- A... a czy przed odlotem mogę się pożegnać ze swoim starym?
Przychodzi baba do ginekologa i pyta:
- Czy nie zostawiłam u pana moich majteczek?
- Nie.
- Cóż, chyba zostały u dentysty...
Przychodzi baba do ginekologa:
- Panie doktorze, jestem w ciąży.
Po badaniu lekarz stwierdza:
- Pani nie jest w ciąży. Pani jest napompowana!
Wraca baba do domu i mówi do męża:
- Lekarz powiedział, że nie jestem w ciąży, tylko jestem napompowana.
- A to cham! Czy on myśli, że mój interes to pompka do roweru?
Przychodzi baba do ginekologa:
- Panie doktorze, mąż jest bezpłodny, a ja jestem w ciąży.
- Toś ty, babo, z cudzym chłopem spała?
- A gdzież by cudzy chłop dał spać...
Przychodzi baba do ginekologa, ściąga majtki i siada na fotel
- Bardzo mnie boli, tam w środku
Lekarz bada babę, a ta mówi
- Wyżej... wyżej... Jeszcze wyżej!
- Szanowna pani, boję się, że to może być zapalenie migdałów!
Przychodzi baba do ginekologa. Ten po badaniu stwierdza:
- Jest pani w ciąży.
- Cholera. Dziś nawet świecy woskowej nie można wierzyć!
Przychodzi baba do lekarza i mówi:
- Panie doktorze, boli mnie między palcami u nóg
Lekarz obejrzał babie stopy i nic szczególnego nie zauważył. Baba mówi:
- Ale mnie boli między dużym palcem u lewej nogi i dużym palcem u nogi prawej.
Przychodzi baba do lekarza i mówi:
- Panie doktorze, chyba jestem chora. Wciąż jestem niezaspokojona seksualnie. Mąż mi nie wystarcza...
- Niech pani znajdzie sobie kochanka.
- Już mam. Nie wystarcza...
- To niech pani jeszcze współżyje z drugim kochankiem.
- Mam. Też nie wystarcza.
- To niech pani znajdzie sobie trzeciego kochanka!
- Mam trzech. I dalej mi mało.
- Rzeczywiście, pani jest chyba chora...
- O tak, tak. I niech mi pan to da na piśmie, bo wszyscy mówią, że jestem zwykłą k...ą!
Przychodzi baba do lekarza i zadziera sukienkę do góry:
- Panie doktorze, jestem w ciąży!
Lekarz podwija nogawki spodni:
- A ja jestem w trampkach!
Przychodzi baba do lekarza
- Panie doktorze, karmię mojego męża kluchami, a on mimo tego nie może...
- Droga pani, od krochmalu to tylko kołnierzyk staje!
Przychodzi baba do lekarza:
- Panie doktorze, mam już siedmioro dzieci i nie chcę mieć ich więcej.
- Proszę kupić mężowi prezerwatywy. Niech je zawsze zakłada, to pewny środek antykoncepcyjny.
Po trzech miesiącach baba przychodzi znów
- Ale mi pan doradził. Znów jestem w ciąży/
- Czy mężowi kupiła pani prezerwatywy?
- Nie stać nas na takie luksusy. Zrobiłam kilka na drutach...
Przychodzi baba na badanie ginekologiczne. Lekarz mówi:
- Rozkracz się!
Baba:
- Kra! Kra! Kra!
Przychodzi baba do rejestracji w przychodni zapisać się do laryngologa, jednak pomyliła się i zamiast laryngolog powiedziała "geolog". Pielęgniarka przekonana, że babie chodzi o ginekologa, zapisała ją właśnie do niego.
Wchodzi baba do gabinetu ginekologa, a tam dwóch lekarzy: wyższy i niższy. Siada w fotelu i ten niższy zaczyna badać babę. Ta niezadowolona zwraca się do wyższego.
- Teraz niech pan mnie zacznie badać, bo ten mały nawet mi do gardła nie dostaje!
Przychodzi facet do domu publicznego. Wybiera dziewczynę i idzie z nią do przytulnego pokoiku. Zdejmuje spodnie, a ta zaczyna się śmiać.
- Z czym ty tu przychodzisz? Z takim maleństwem?
Nazajutrz facet opowiada seksuologowi o swoim zmartwieniu. Lekarz wypisuje mu receptę i mówi:
- Przepiszę panu taką maść. Wystarczy sobie posmarować i pstryknąć palcami. Będzie miał pan wtedy interes na trzy metry.
Po godzinie facet wychodzi z apteki i idzie do domu publicznego. Wybiera tę samą dziewczynę i po chwili pstryka palcami. Ta przerażona ucieka z pokoiku. Facet pstrykając co chwilę palcami:
- I tak cię dogonię! I tak cię dogonię!
Przychodzi facet do lekarza
- Chcę panu powiedzieć w tajemnicy, że uprawiam samogwałt
- I dlatego jest pan taki smutny?
- Tak, bo ja nie jestem w moim guście...
Przychodzi facet do lekarza:
- Panie doktorze, jestem bezpłodny.
- Skąd pan to wie?
- Robię "to" z żoną już dziesięć lat i jeszcze nie mamy dzieci.
- Czy robił pan jakieś badania?
- Nie
- To proszę wziąć ten słoiczek i napełnić go za parawanem.
Po kilku minutach facet wychodzi zza parawanu i mówi:
- Panie doktorze. Kręcę lewą ręką - nic. Kręcę prawą ręką - nic. Kręcę w lewo, kręcę w prawo - nic. Nawet próbowałem przez szmatkę... I za żadną cholerę nie mogę odkręcić tej zakrętki!
Przykucnęła Hanka w krzaczkach i zaczęła siusiać. Nagle... wskoczyła jej do środka żaba. Zdenerwowana Hanka przychodzi do lekarza. Ten męczy się przez godzinę, ale żaby nie może wyjąć.
- Wie pan co? Niech się pan już nie męczy. U nas dziś we wsi zabawa, to chłopcy ją przepchają!
Psychiatra do lekarza-stażysty:
- Pacjent z sali numer 4 wmówił sobie, że jest nieśmiertelny. Jaką by pan zaproponował terapię?
- Cóż - mówi stażysta wyjmując rewolwer - trzeba mu udowodnić, że to nieprawda.
Rozmawia dwóch ginekologów:
- Miałem dziś pacjentkę, która miała łechtaczkę jak cytryna
- Taką dużą?
- Nie, taką kwaśną!
Rozmawiają dwaj seksuolodzy:
- Była u mnie dziś para młodych ludzi i twierdzili, że im "to" nie wychodzi. Kazałem im zademonstrować przebieg stosunku i okazało się, że wszystko jest w porządku.
- Czy ona jest niską blondynką z dużym biustem, a on wysokim rudzielcem z krzywym nosem?
- Tak.
- U mnie też już byli. Z nimi jest wszystko w porządku, tylko po prostu nie mają gdzie tego robić...
Seksuolog do pacjentki:
- To dziwne. Badania wykazały, że u pani i u męża jest wszystko w porządku i nie ma przeszkód, abyście mieli dzieci.
- Naprawdę? Ale przyznam się panu, że ja nie mogę tego świństwa przełknąć...
Seksuolog poradził mężczyźnie cierpiącemu na impotencję, aby w trakcie posiłku zażywał po jednej tabletce przepisanego mu leku. Aby sprawdzić działanie specyfiku, prosto z apteki mężczyzna poszedł do restauracji.
- Kelner! Poproszę kotlet mielony. I niech kucharz włoży do środka tę tabletkę.
Mija 10 minut, 20, 30... Zniecierpliwiony mężczyzna wchodzi do kuchni restauracyjnej zrobić kucharzowi awanturę. Kucharz przeprasza:
- Mam kłopoty z pańskim kotletem. Co go położę płasko na patelni, ten od razu staje na sztorc.
Seksuolog pyta pacjentkę:
- Proszę powiedzieć, w jakiej pozycji najchętniej kocha się pani z mężem?
- Na boku.
- Dlaczego?
- Bo w tej pozycji mogę jeszcze oglądać telewizję!
Staruszek poszedł do seksuologa, bo chciał na starość pokochać się jeszcze z żoną. Dostał dwa lekarstwa - jedno dla siebie i drugie dla żony.
- Tylko niech ich pan nie pomyli - dodał lekarz.
Wracając do domu staruszek potknął się i z rąk wypadły mu lekarstwa. Na szczęście buteleczki nie potłukły się
Nazajutrz staruszek znów przychodzi do seksuologa.
- I co, dziadku, pomogło?
- A jakże, mnie z ust ślina leciała ciurkiem, a mojej starej noga zesztywniała!
W klinice położniczej Fąfara oczekuje niecierpliwie na wiadomość o rodzącej żonie. W pewnej chwili widzi za oszklonymi drzwiami położną przywołującą go palcem. Zaraz potem położna pokazuje mu cztery palce. Zemdlałego Fąfarę budzi druga położna:
- Koleżanka nie miała na myśli czworaczków, ona pokazywała, że syn ma cztery kilo!
W poczekalni ginekologicznej pacjentka mówi do lekarza:
- Mój mąż mówi, że mam ci...ę głęboką jak studnia. Ale to chyba nieprawda?
- Proszę zdjąć majtki i ułożyć się na fotelu.
Pacjentka siada, a lekarz w tym czasie myje pod kranem ręce. Podchodzi do fotela, zagląda i krzyczy:
- O Boże!
A echo mu odpowiada:
- Oże... Oże... Oże...
Wariat spacerujący po ogrodzie zauważa siedząca na drzewie papugę. Zaczyna wdrapywać się na drzewo - jedna gałąź, druga, trzecia, w końcu uśmiechnięty wyciąga rękę, żeby złapać papugę, a ta mówi:
- Spier...j wariacie!
Z gabinetu ginekologa wychodzi kobieta, a do gabinetu wchodzi jej mąż.
- Pana żona jest w ciąży pozamacicznej
Facet wyjmuje portfel i wręcza lekarzowi banknot.
- Nie trzeba, już żona zapłaciła.
- Daję po to, żebyś pan nie rozpowiadał, żem taki frajer i nie trafiłem, gdzie trzeba!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarz ukaże się po zatwierdzeniu przez administratora. Uwaga - niedopuszczalne jest umieszczanie w polu "autor" adresu internetowego.