Tematem pierwszej książeczki były dowcipy z serii "Przychodzi baba do lekarza", czyli szeroko pojęte żarty medyczne. Tematyka ta pojawiła się na blogu już dwukrotnie, dziś więc część trzecia (a będzie jeszcze wiele kolejnych). Oczywiście dowcipów jest na tyle dużo w tej książeczce, że postanowiłem je podzielić na kilka części. Dziś zająłem się dowcipami od nr 1 do nr 73 - ale nie wszystkie znajdziecie poniżej. Kilkanaście pojawiło się wcześniej w "Dobrym Humorze" i były przeze mnie przytaczane w części 1 i 7. Zostały więc pominięte.
* * *
Chirurg do drugiego:
- Robisz zawsze takie głębokie cięcia skalpelem, że po każdej operacji na stole chirurgicznym pojawiają się nowe rysy!
- Co my tam mamy, siostro, do roboty? - zwraca się do pielęgniarki chirurg
- Dwa lekkie przypadki: katastrofa kolejowa oraz poparzenie, a także jeden ciężki: mąż, który nie chciał zmywać naczyń.
- Czy wiesz, że mój pies uratował mi życie?
- W jaki sposób?
- Kiedy leżałem w szpitalu, nie dopuścił żadnego lekarza do mojego łóżka
- Dlaczego mam być operowany późnym wieczorem, panie doktorze?
- Bo największą przyjemność zawsze zostawiam sobie na godziny wieczorne!
Do chirurga podchodzi kobieta, której mąż uległ bardzo ciężkiemu wypadkowi
- Panie doktorze, proszę mi powiedzieć całą prawdę, nawet tę najstraszniejszą. Czy mój mąż będzie mógł jeszcze kiedykolwiek zmywać naczynia?
Do pogotowia podjeżdża karetka. Sanitariusze wnoszą do gabinetu lekarza ciężko potłuczonego mężczyznę
- Żonaty?
- Nie, spadłem ze schodów...
Do szpitala przychodzi młoda blondynka, aby odwiedzić chorego. Na korytarzu spotyka pielęgniarkę w średnim wieku i pyta:
- Na której sali leży Fąfara?
- Na czwórce. A kim pani jest?
- Jego siostrą
- Bardzo mi miło panią poznać, ja jestem jego matką!
Do szpitala przyjmują kolejnego pacjenta - kilkuletniego chłopca. Pielęgniarka pyta malca:
- Czy masz piżamkę?
- Nie, żółtaczkę
- Halo, pogotowie? Nie wiem, co robić. Przed chwilą zmierzyłam mężowi temperaturę i termometr wskazywał 83 stopnie Celsjusza
- Droga pani, albo pomyliła pani kolejność cyfr, albo proszę dzwonić po straż pożarną!
Lekarz bada rannego
- Wypadek samochodowy?
- Tak
- Pewnie za szybko pan jechał?
- Nie, za wolno chodzę
Lekarz wysiada z karetki i wchodzi do mieszkania, do którego przed kilkoma minutami wzywano pogotowie. W łóżku zastaje kobietę
- Co pani dolega?
- Nic, tylko tak mało zarabiam, że już nie mam ochoty iść do pracy
- Wie pani co? Ja też mało zarabiam... Niech się pani posunie.
Młody lekarz z ożywieniem opowiada znajomym:
- Miałem dziś w szpitalu niezwykły przypadek
- Niemożliwe, czyżbyś kogoś wyleczył?
Na wiejskiej drodze kierowca przejechał gęś. Wysiadł z samochodu, rozejrzał się dookoła i szybko włożył ją do bagażnika. Nagle zza płotu rozlega się głos gospodyni:
- Panie, nie wmówi mi pan chyba, że chce ją zawieźć do szpitala?
Pacjent budzi się po operacji i rozgląda wokół.
- Gdzie ja jestem? W raju?
- Nie - odzywa się siedząca przy jego łóżku żona - Przecież widzisz, że jestem przy tobie.
Pewien pechowiec w ciągu jednego miesiąca aż pięć razy potrącany był przez samochody i opatrywany w pogotowi. Za szóstym razem mówi lekarzowi:
- Mam tego dość! Kupuję samochód!
Po długotrwałym leczeniu i przejściu dużej ilości badań pacjent opuszcza szpital. Profesor pyta:
- Jak się pan teraz czuje? Nic panu nie brak?
- Dziękuję. Wszystkie dolegliwości, z jakimi tu przybyłem, zabieram ze sobą.
Po świętach Bożego Narodzenia na dyżurze rozmawiają dwaj lekarze:
- Co najmniej jedna trzecia chorych - mówi pierwszy - których dziś przyjąłem cierpi z powodu złej kuchni
- A pozostałe dwie trzecie cierpi z powodu dobrej kuchni - dodaje drugi
Po zakończonej operacji do młodego chirurga podchodzi profesor:
- Był pan świetny! Proszę powiedzieć, jak się pan czuje po swojej pierwszej operacji?
- Operacji? To nie była sekcja zwłok?
Podczas przedstawienia teatralnego jeden z widzów pyta siedzącego obok:
- Dlaczego ci aktorzy bez przerwy gdzieś telefonują? To ma być dramat?
- Tak, to prawdziwy dramat. Sufler nie mógł dziś przybyć do teatru, bo leży w szpitalu...
Pogrzeb baby. Za trumną idą rzesze zapłakanych ludzi. Nagle spód trumny otwiera się i wypada na ziemię. Nikt jednak tego nie zauważa i wszyscy przechodzą po babie. Po godzinie facet jadący samochodem nie zauważa baby leżącej na drodze. Wysiada po chwili. Stwierdziwszy, że rozjechał babę i że nikogo nie ma w pobliżu, wkłada ją do bagażnika. Wyrzuca babę na tory kolejowe i odjeżdża. Niedługo potem jadący tędy pociąg jeszcze raz przejeżdża babę.
Nazajutrz idący obok torów Franek zauważa babę i zawiadamia pogotowie. Po godzinie z sali operacyjnej miejscowego szpitala wychodzi chirurg. Przeciera spocone czoło, uśmiecha się i mówi:
- Będzie żyła!
Przed operacją chirurg pyta młodego pacjenta:
- Ile masz lat, chłopcze?
- Jutro skończę osiemnaście.
- Czy jesteś tego pewien?
Przychodzi baba do lekarza, a lekarz też baba!
Przychodzi baba do lekarza i mówi
- Panie doktorze, boli mnie gardło
Lekarz bada pacjentkę i orzeka
- To migdały, trzeba je będzie wyciąć
- Boli mnie także z prawej strony brzucha
- To wyrostek robaczkowy, trzeba go będzie wyciąć
- Panie doktorze, strach powiedzieć... Często miewał też bóle głowy...
Sala operacyjna w Szpitalu. Na stole leży operowany pacjent
- Panie doktorze - zauważa pielęgniarka - ten uśpiony pacjent mruga prawą powieką
- Niech siostra nie traktuje tego poważnie, to pewnie jakiś podrywacz.
Spotykają się dwie sąsiadki
- Gdzie ostatnio podziewa się pani mąż?
- Leży w szpitalu
- Biedak. Ale teraz przynajmniej pani wie, gdzie przebywa wieczorami...
W miasteczku chirurg z miejscowego szpitala telefonuje do sklepu motoryzacyjnego:
- Czy może mi pani powiedzieć, ile dziś sprzedaliście motocykli?
- Cztery
- W takim razie nie mogę jeszcze zejść z dyżuru, bo przywieziono dopiero trzech...
W pogotowiu dzwoni telefon
- Proszę pana, mój mąż przez pomyłkę napił się benzyny. Co robić?
- Przede wszystkim niech powstrzyma się od zapalenia papierosa!
Wacek budzi się w szpitalu. Ma obandażowaną głowę, nogę na wyciągu, a rękę w gipsie.
- Co się stało? - pyta stojącego przy łóżku kolegi
- Nic nie pamiętasz? Po paru kieliszkach założyłeś się ze mną, że potrafisz przeskoczyć z jednego balkonu na drugi.
- I nie powstrzymałeś mnie?
- Przecież nie wygrałbym zakładu!
Znany karciarz znalazł się na stole operacyjnym. Po założeniu maski z narkozą lekarz każe mu liczyć. Ten zaczyna:
- Jeden, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć, siedem, osiem, dziewięć, dziesięć, walet, dama, król...
Żona oczekującego w szpitalu na operację połączoną z transfuzją krwi pyta ordynatora oddziału:
- Czy można by mojemu mężowi przetoczyć krew włoską?
- Dlaczego?
- Tak bym pragnęła, aby po powrocie do zdrowia miał większy temperament...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarz ukaże się po zatwierdzeniu przez administratora. Uwaga - niedopuszczalne jest umieszczanie w polu "autor" adresu internetowego.