środa, 10 czerwca 2026

Dowcipy sprzed lat - część 73

Czas na kolejny numer "Dobrego Humoru". Tym razem to egzemplarz z grudnia 1993 roku, a więc nr 28 od początku istnienia pisma. Tematyką główną numeru były dowcipy o policji drogowej.

W numerze znalazło się 47 żartów dotyczących głównej tematyki numeru. Większość z nich prezentuję poniżej. Pominąłem te, które odnalazłem we wcześniejszych częściach. Pięć dowcipów wcześniej opublikowane zostały przeze mnie w jednej z części o policjantach, jeden pojawił się w dowcipach o góralach, a jeden, w nieco zmienionej formie, w żartach o kierowcach i samochodach. 

Egzemplarz kosztował 3 000 zł, a oprócz wspomnianych wcześniej żartów pojawiły się w nim także wstepniak, dwie zagadki, wierszyki o DH, reklamy i antyreklamy TV na wesoło, humor z zeszytów, dowcip miesiąca i dowcipy świąteczne. Dwie strony poświęcono wydawnictwu - jedna o wysyłkowej sprzedaży archiwalnych numerów (co ciekawe już wówczas brakowało nr 1 i 2), a kolejna o tym, gdzie można kupić 103 najlepsze dowcipy. Całość zdobiło jedenaście rysunków różnych autorów.

*     *     *

Do kobiety, która przed chwilą zaparkowała samochód w miejscu niedozwolonym, podchodzi policjant.
- Czy pani przypadkiem czegoś nie zauważyła?
- Tak, oczywiście. Ma pan źle wyprasowaną koszulę!

Do policjanta podjeżdża samochodem kierowca i prosi:
- Czy mógłby pan zobaczyć, czy działa lewy kierunkowskaz?
Policjant idzie na tył samochodu i mówi:
- Działa... nie działa... działa... nie działa...

Jąkaty facet jedzie z pijanym kolegą na motocyklu. Nagle spostrzega jadący z tyłu patrol policji, więc usiłuje ostrzec kierującego motorem:
- Po... po... po... po...
Patrol dogania motocykl, zatrzymuje go i dopiero wtedy jąkaty kończy:
- Po... policja!
Po jakimś czasie kolega jąkatego kupił sobie motocykl z przyczepą. Jąkaty wsiada do niej. Ruszają. Nagle jąkaty zaczyna:
- Po... po... po... po...
Motocyklista dodaje gazu. Motor pruje z ogromną prędkością, mijając wszystkie pojazdy. Po kilkunastu minutach wjeżdża w boczną uliczkę i spostrzega, że nikt go nie ścigał. Jąkaty kończy:
- Po... Poldek! Ta przyczepa nie ma dna!

Kierowca płacący kolejny mandat, pyta policjanta: 
- I co ja teraz z tymi papierkami będę robić?
- Niech je pan zachowa. Gdy ich będzie dużo, trzeba będzie pomyśleć o kupnie roweru.

Kobieta prowadząca samochód wjeżdża na krawężnik, uderza w parkujące obok auto, łamie drzewko i zatrzymuje się na płocie. Do samochodu podbiega policjant.
- Poproszę o prawo jazdy.
- Panie władzo, niech pan logicznie pomyśli: kto by mi dał prawo jazdy?

Kobieta prowadząca samochód wjeżdża w ulicę jednokierunkową i po chwili zatrzymuje ją policjant.
- Czy nie wie pan, co to za znak?
- Nie mam pojęcia! Ale tam jest kiosk "Ruchu". Niech się pan tam zapyta!

Komisarz przegląda bloczek z mandatami wystawionymi przez szeregowego policjanta.
- Co to jest?
- Mandat
- To przeczytajcie, coście napisali
- "Za niemanie kierunkowskazów - 50 tysięcy złotych"
- I co macie do powiedzenia?
- Nic
- To przeczytajcie jeszcze raz.
- "Za niemanie kierunkowskazów - 50 tysięcy złotych".
- I nie widzicie, że tu jest błąd?
- Błąd? Nie widzę.
- Przecież za niemanie kierunkowskazów należy się 100 tysięcy!

Na ulicy jednokierunkowej policjant zatrzymuje malucha jadącego pod prąd. Za kierownicą siedzi młoda dziewczyna.
- Czy wie pani, dlaczego panią zatrzymałem?
- Spróbuję zgadnąć. Chciałby się pan ze mną umówić?

Na wiejskiej drodze samochód osobowy uderzył w drzewo i wywrócił się do góry kołami, przykrywając kierowcę. Przybyły na miejsce wypadku policjant długo ogląda samochód, w końcu nie widząc kierowcy woła:
- Nie chowaj się pan! I tak zdążyłem spisać numer wozu!

Nocą policjant zatrzymuje rowerzystę.
- Dlaczego jechał pan bez świateł?
- Zaraz po wyjeździe z domu popsuły mi się...
- No to będzie pan musiał zsiąść i prowadzić rower obok siebie.
- Już próbowałem, nie pomaga!

- Panie władzo, ktoś mi ukradł samochód!
- Gdzie go pan zaparkował?
- Tam, za rogiem.
- To ma pan szczęście. Gdyby nadal tam stał, to rąbnąłbym panu mandat za parkowanie w niedozwolonym miejscu!

Patrol policji drogowej zatrzymuje samochód. Jeden z policjantów prosi kierowcę o dokumenty.
- Tylko błagam was, nie zatrzymujcie mnie zbyt długo, bo właśnie gonią mnie wasi koledzy!

Po długim pościgu za najnowszym modelem citroena policjant zatrzymuje kierowcę.
- Co to ma znaczyć? Pędzi pan lewą stroną jezdni, przejechał pan skrzyżowanie na czerwonym świetle, o mały włos nie rozjechał pan idących po chodniku dzieci.
- Niech mu pan wybaczy - prosi siedząca obok żona. - Nie widzi pan, że jest kompletnie pijany?

Policjanci zatrzymują kierowcę samochodu.
- Płaci pan mandat.
- Ja? Za co?
- Za przekroczenie prędkości.
- Przecież nie macie radaru. Skąd możecie wiedzieć, że przekroczyłem prędkość?
Starszy stopniem policjant zwraca się do swojego kolegi w mundurze:
- Wacek, powiedz temu panu, jak jechał?
- Bziummm!
- A jak powinien?
- Pyr, pyr, pyr...

Policjanci zatrzymują kobietę jadącą samochodem.
- Płaci pani mandat za przekroczenie prędkości.
- Niestety, nie mam pieniędzy. Czy... czy mogłabym zapłacić w naturze?
- Co to znaczy?
- No, musiałabym zdjąć majteczki i wam dać.
- Ty, Franek, potrzebne ci majteczki? Bo mnie nie.

Policjant do kobiety, która prowadząc samochód potrąciła staruszka nieuważnie przechodzącego przez jezdnię.
- Dlaczego nie użyła pani klaksonu?
- Bałam się go przestraszyć!

Policjant gwiżdże na młodą kobietę, która przebiegła przez jezdnię w niedozwolonym miejscu. Ponieważ ta idzie dalej, policjant biegnie za nią i ją zatrzymuje.
- Dlaczego nie zatrzymała się pani, gdy gwizdałem?
- Bo mama mi zawsze mówiła, żebym na ulicy nie reagowała na zaczepki nieznajomych!

Policjant podchodzi do kierowcy:
- Płaci pan mandat za przekroczenie prędkości.
- Panie władzo, z nieba mi pan spadł. Zapłacę mandat nawet potrójnej wysokości, pod warunkiem, że da mi pan zaświadczenie, że jechałem 160 km na godzinę.
- Nie rozumiem.
- Właśnie jadę na giełdę samochodową sprzedać tego grata!

Policjant przesłuchuje jedynego świadka wypadku samochodowego, starego bacę:
- Jak to było?
- Widzicie to drzewo?
- Widzę.
- A oni nie widzieli...

Policjant z drogówki zatrzymuje kobietę jadącą maluchem.
- Przekroczyło się sześćdziesiątkę, co?
Kobieta poprawiając kapelusz, odpowiada:
- Ależ skąd, panie władzo. To ten kapelusz tak mnie postarza...

Policjant zatrzymuje dwóch mężczyzn przechodzących przez jezdnię w niedozwolonym miejscu i zaczyna wypisywać mandat.
- Panie władzo - pyta jeden z nich - a czy poseł też płaci mandat?
Policjant chowa blankiet z mandatami i szybko się oddala.
- Co ty mu za bzdurę powiedziałeś? Przecież nie jesteś posłem!
- A co, zapytać się nie wolno?

Policjant zatrzymuje kierowcę:
- Dlaczego dodał pan gazu? Nie widział pan, że tam jest znak ograniczenia prędkości do 40 kilometrów na godzinę?
- Tak, widziałem. I właśnie chciałem go jak najszybciej minąć!

Policjant zatrzymuje kierowcę i mówi:
- Zatrzymał pan samochód na środku przejścia dla pieszych.
- Ale otworzyłem tylne drzwi z jednej i drugiej strony samochodu.

Policjant zatrzymuje kierowcę jadącego dwudziestoletnim samochodem. Starannie ogląda go ze wszystkich stron, po czym pogardliwie mówi:
- Obawiałbym się tę ruinę nazwać samochodem.
- To się świetnie składa, bo właśnie prawo jazdy i dowód rejestracyjny zostawiłem w domu!

Policjant zatrzymuje kierowcę samochodu.
- Przejechał pan nieprawidłowo skrzyżowanie i w dodatku próbował pan uciec. Czyżby nie słyszał pan mojego gwizdka?
- Owszem, ale myślałem, że coś mi gwiżdże w gaźniku...

Policjant zatrzymuje kobietę, która prowadziła samochód z nadmierną prędkością.
- Płaci pani mandat. Jechała pani 100 kilometrów na godzinę!
- To niemożliwe, wyjechałam z domu dopiero dwadzieścia minut temu!

Policjant zatrzymuje malucha jadącego zygzakiem i mówi do kierowcy:
- Panie kierowco, musimy zrobić próbę alkoholową.
- Świetnie, hep. W której knajpie zaczynamy?

Policjant zatrzymuje na szosie samochód, za kierownicą którego siedzi małpa.
- Co pan wyprawia? - zwraca się do siedzącego obok mężczyzny. - Małpa za kierownicą?
- Nie mogę być zbyt wybredny w wyborze kierowcy, kiedy jadę autostopem...

Policjant zatrzymuje pijanego kierowcę:
- Przed chwilą niemal wpadł pan na przydrożne drzewo. Czy przypadkiem nie wypił pan za dużo?
- Nie tak znowu dużo, tylko pół litra na dwóch.

Policjant zatrzymuje samochód:
- Czy nie zauważył pan, że to ulica jednokierunkowa?
- A czy ja jadę w dwóch kierunkach?

Policjant zatrzymuje samochód i pyta kierowcę:
- A gdzie pana światła odblaskowe?
Kierowca wychodzi z szoferki, ogląda tył wozu i mówi:
- Powiedz mi pan lepiej, gdzie się podziała moja przyczepa!

Policjant zatrzymuje samochód i pyta kierowcę:
- Czy nie widział pan znaku "zakaz wjazdu"?
- Owszem, znak widziałem, ale pana nie...

Policjant zatrzymuje samochód:
- Przejechał pan skrzyżowanie na czerwonym świetle. Będzie mandacik.
- Panie władzo, przepraszam. Jestem daltonistą.
Policjant wraca do komisariatu i mówi do kolegów:
- Wiecie co? Widziałem dziś daltonistę i świetnie mówił po polsku!

Policjant zatrzymuje samochód. Za kierownicą siedzi bardzo pijany kierowca.
- Jak pan mógł w takim stanie wsiąść do samochodu?
- Ko... koledzy, hep, pomogli...

Policjant zatrzymuje samochód.
- Zepsute reflektory. Płaci pan 50 tysięcy.
- Dobrze, że się nie zgodziłeś - szepcze siedząca obok kierowcy żona. - Wczoraj w warsztacie żądali za ich naprawę aż sto tysięcy!

Starsza pani za kierownicą do policjanta z drogówki:
- Niech mnie pan, młody człowieku w mundurze, przestanie pouczać, jak się jeździ. Jeszcze nie było pana na świecie, gdy zaliczyłam trzy rozbite auta!

W pewnej miejscowości policja nie wykonała miesięcznego planu wystawiania kierowcom mandatów. Pouczono więc funkcjonariuszy, co mają robić, aby plan wykonać, równocześnie nikogo do siebie nie zrażając. Właśnie jeden z policjantów zatrzymuje samochód.
- Dzień dobry, obywatelu. Ząbki pan dziś mył?
- Myłem.
- A samochodzik nie umyty. Sto tysięcy złotych kary!
W ten sposób zainkasowano kilkadziesiąt mandatów. Wreszcie zatrzymano wyjątkowo brudnego malucha.
- Dzień dobry obywatelu. Ząbki pan dziś mył?
- Nie myłem.
- A to przepraszam, może pan jechać dalej!

Z ostatniej chwili. W związku z cięciami budżetowymi policjanci nie będą już jeździć radiowozami, tylko rowerami. Jadący z przodu będą wołać: "ii-ooo, ii-ooo", a ten z tyłu: "niebieskie, niebieskie, niebieskie..."

Z rozbitego przed chwilą samochodu wychodzi dwóch podpitych facetów. Po chwili podbiega policjant i pyta:
- Który z panów prowadził samochód?
- Żaden. Obaj siedzieliśmy na tylnym siedzeniu!

Za krzakami przy autostradzie skrył się patrol policji drogowej z radarem w radiowozie.
Wszystkie przejeżdżające tędy samochody jechały z niedozwoloną prędkością i kierowcy płacili mandaty, toteż gdy wieczorem obok radiowozu przejechała wolno syrenka policjanci postanowili dać jej kierowcy milion złotych nagrody.
- Co pan zrobi z nagrodą? - pytają policjanci
- Nareszcie zrobię sobie prawo jazdy! - wykrzykuje kierowca
- Niech pan go nie słucha - prosi siedząca obok żona. - On jak sobie popije, to zawsze mówi od rzeczy.
Na to babcia siedząca na tylnym siedzeniu:
- A mówiłam Stasiu, żeby nie kraść tego samochodu.
W tej właśnie chwili z bagażnika wyłazi dziadek.
- Co, już Austria?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz ukaże się po zatwierdzeniu przez administratora. Uwaga - niedopuszczalne jest umieszczanie w polu "autor" adresu internetowego.