środa, 8 stycznia 2025

Dowcipy sprzed lat - część 56

Dziś po raz pierwszy prezentuję dowcipy, którego motywem przewodnim są wędkarze. Żarty o tej tematyce ukazały się w nr 7/1993 "Dobrego Humoru" i to on jest bohaterem dzisiejszego wpisu. Zapraszam do zapoznania się z (niemal) wszystkimi kawałami wędkarskimi zamieszczonymi w numerze.

Napisałem "niemal", bowiem jeden z dowcipów (zaczynający się od słów "Ma pan...") pojawił się na blogu w części nr 24 (Przychodzi baba do lekarza), został więc przeze mnie pominięty.

We wspomnianym numerze poza żartami o wędkarzach (było ich 49) pojawiły się także rysunki Szczepana Sadurskiego (trzynaście), tradycyjny wstępniak, kilka wierszyków i rymowanek, reklamy TV na wesoło (dziewięć żartów), antyreklamy (siedem rymowanek), dowcip miesiąca (dziewięć żartów), humor z zeszytów, dowcipy o słoniach (sześć), konkursy i żartobliwy wpis o powstaniu tygodnika "Tryliarder" (to nawiązanie do istniejącego wówczas czasopisma "Miliarder"). Pojawiła się także tematyka kolejnego numeru.

*     *     *

Chwalą się dwaj wędkarze:
- Niedawno złowiłem takiego szczupaka, że musiałem sprowadzić motorówkę, żeby go wyciągnąć z wody.
- A mnie udało się złowić tak wielkiego suma, że sama jego fotografia ważyła 5 kilo.

- Dlaczego przestawiłaś akwarium z pokoju stołowego do sypialni?
- Nie chciałam denerwować ryb. Dziś na obiad przygotowałam smażone ryby.

Do fotografa przychodzi wędkarz z małą rybą
- Chciałbym zrobić dla moich kolegów zdjęcie tej ryby. Zależy mi na dużym powiększeniu!

Do wędkarza łowiącego ryby podchodzi strażnik.
- Czy ma pan kartę wędkarską?
- No... nie mam...
- To jak pan może łowić?
- Zwyczajnie, na robaka i ciasto!

Dwaj wędkarze siedzą na brzegu rzeki. Nagle jeden z nich wyciąga wędkę z wody i zaczyna nią wymachiwać w powietrzu.
- Co ty robisz?
- Tak sobie myślę... Ryby dziś nie biorą, to może chociaż złowię jakiegoś ptaka...

Dwie żony wędkarzy postanowiły spróbować swoich sił w łowieniu ryb. W chwilę po zarzuceniu wędki wyciągają płotkę, która miota się na haczyku.
- Jak ją zabić? - wpada w panikę pierwsza, która nigdy nie widziała, jak to robi mąż.
- Czy ja wiem... Może ją utopić?

Fąfara siedzi bezczynnie ze swą wędką nad brzegiem, podczas gdy łowiący obok wędkarz co chwilę wyciąga z wody kolejną rybę.
- Jak to się panu udaje? - pyta zdziwiony Fąfara
- Wędkarz powinien wierzyć w przesądy. Ja na przykład nigdy nie wyjdę na ryby, jeśli nie klepnę żony w tyłeczek.
- Wiesz pan co? Popilnuj mi pan sprzętu, a ja szybko pobiegnę do domu.
Wbiega Fąfara zdyszany do domu. Żona pastuje właśnie na kolanach podłogę tyłem do drzwi. Zachodzi ją od tyłu i klepie po pupce. Ta zadowolona:
- Panie listonoszu, co pan dziś tak wcześnie?

- Jak pani sądzi? Wędkarstwo to sport, czy sztuka?
- Kiedy mój mąż łowi ryby, to jest to na pewno sport. Ale gdy o tym opowiada, to jest to już prawdziwa sztuka.

Jasio widzi, jak mama przygotowuje do spożycia rybę, którą złowił tato:
- Dlaczego mama myje tę rybę przed smażeniem? Przecież przez całe życie i tak pływała w wodzie!

Jasio złowił malutką rybkę. Zdejmuje ją z haczyka, wrzuca z powrotem do wody i mówi:
- Nie pokazuj mi się tu bez rodziców!

Karp mówi do szczupaka:
- Nie uwierzysz, ale ten wędkarz, który chciał mnie dziś złapać, miał co najmniej osiemdziesiąt pięć kilo!

Łobuziak zauważa nad brzegiem rzeki wędkarza łowiącego ryby. Myśli: zapytam go, czy biorą. Jak powie, że biorą, powiem, że takiemu debilowi to zawsze biorą. Jak powie, że nie biorą, powiem, że takiemu debilowi zawsze nie biorą.
- Jak tam panie wędkarz? Biorą ryby?!
- Spieprzaj debilu!

Łowiący nad jeziorem wędkarz tak niefortunnie zarzucił spiningiem, że zahaczył o linę, na której motorówka ciągnęła narciarza wodnego. Ten wywrócił się i zniknął pod wodą. Po dłuższej chwili wędkarz wyciąga z wody nieszczęśnika i zaczyna stosować oddychanie metodą usta-usta. W chwilę potem drapie się za uchem i stwierdza:
- Cholera, to chyba nie ten. Mój miał na nogach narty wodne, a ten ma łyżwy.

Na widok zbliżającego się policjanta dwaj wędkarze rzucają się do ucieczki. Po chwili policjant dogania jednego z nich i żąda okazania ważnej karty wędkarskiej. Wędkarz wyciąga ją i pokazuje.
- Legitymacja w porządku. Więc dlaczego pan zaczął uciekać na mój widok?
- Bo mój kolega jej nie miał!

Nad brzegiem rzeki siedzą dwaj wędkarze. Starszy mówi:
- Przed wojną w tym miejscu były takie ryby, że robaka na haczyk musiałem zakładać za drzewem, bo ryby zjadłyby mi go z ręki.

Nad rzekę podjeżdża samochód. Wysiada z niego pięciu wędkarzy. Rozkładają wędki i zaczynają łowić. Wieczorem ten najbardziej niecierpliwy denerwuje się:
- Że też musiały wziąć urlop wtedy, kiedy i my...

Nad rzeką siedzą obok siebie z wędkami starszy pan i młody chłopak. Młodzieniec co chwila wyciąga z wody kolejną rybę, a starszy pan przygląda mu się z zazdrością. W końcu nie wytrzymuje:
- A lekcje, gówniarzu, już odrobiłeś?

Nauczycielka do Jasia:
- Dlaczego znów spóźniłeś się na lekcje?
- Bo miałem iść na ryby, ale w końcu tato mi nie pozwolił
- Na pewno ci powiedział, że nieładnie jest opuszczać lekcje?
- Nie. Powiedział, że dla nas dwóch nie wystarczy robaków...

Nauczycielka zadała uczniom wypracowanie, w którym należało wymienić wszystkie dni tygodnia. Wypracowanie Jasia wyglądało tak:
"W niedzielę tato złowił wielką rybę, którą musieliśmy jeść w poniedziałek, wtorek, środę, czwartek, piątek i sobotę."

Ogłoszenie w gazecie:
- Sprzedam tanio komplet sprzętu wędkarskiego. Jeśli w słuchawce odezwie się męski głos, proszę powiedzieć pomyłka i odłożyć słuchawkę.

Pewien wędkarz wyłowił z rzeki woreczek ze srebrnymi monetami. O zdarzeniu poinformowały lokalne gazety. Nazajutrz wędkarz otrzymał kilkaset listów z pytaniem:
- Czego pan używał jako przynęty?

Po nieudanej wyprawie wędkarskiej dwaj koledzy wyciągnęli flaszkę wódki i ją opróżnili. Wracając chwiejnym krokiem do domu zatrzymali się przed sklepem rybnym. Na wystawie w przeźroczystym pojemniku pływały karpie
- Franek, zdejmuj czapkę i się módl. Myśmy się chyba potopili!

Rozmowa dwóch kłusowników:
- Wyobraź sobie, wczoraj złowiłem wielkiego sandacza. Wziąłem go na plecy, idę...
- I co?
- ... Aż tu zza drzewa biegnie w moją stronę policjant!
- No i co było dalej?
- To ja tego sandacza z pleców i do kieszeni!

Rozmawiają dwaj koledzy:
- Czy twoja żona też ciągle narzeka, że nigdy nie zabierasz jej ze sobą?
- Tak. Raz, gdy wziąłem ją na mecz, to się nudziła. A gdy wziąłem ją na ryby - zasnęła...

Rozmawiają dwaj wędkarze:
- Nie uwierzysz! Złowiłem wczoraj pięciokilogramowego karpia!
- To jeszcze nic! Ja ostatnio złowiłem węgorza długości czterech metrów!
- To prawda - dodaje przysłuchująca się rozmowie żona. - Pół dnia rozciągał go przy studni.

Rozmawiają dwaj wędkarze:
- To dziwne. Kobiety zawsze pamiętają dzień swojego ślubu, natomiast mężczyźni zwykle go zapominają.
- A ty pamiętasz dzień, w którym złowiłeś swoją pierwszą rybę?
- Oczywiście.
- A ryba już dawno zapomniała...

Rozmawiają dwaj wędkarze:
- Tydzień temu złowiłem szczupaka liczącego ponad metr długości. Nigdy takiego nie widziałem!
- Wierzę ci!

Rozmawiają dwie przyjaciółki:
- Już nigdy nie pójdę z mężem łowić ryb.
- Co się stało?
- Początek był fatalny. Za głośno rozmawiałam, nie umiałam założyć przynęty, za wcześnie podcięłam rybę...
- Co było potem?
- Tragedia, złowiłam trzy razy tyle co on!

- Sąsiadko, gdzie pani mąż?
- Poszedł na ryby.
- A czy on kiedyś już coś złowił i przyniósł do domu?
- Tak. Raz przyniósł dwa buty. Ale tylko lewe, bo prawe tamtego dnia nie chciały brać...

Spotykają się dwaj koledzy:
- No jak? Byłeś wczoraj na rybach?
- Oczywiście!
- A co złowiłeś?
- Niezłą sztukę! W biuście 110, w biodrach 95, a w talii 78!

Spotykają się dwa robaki
- Czemu wczoraj wieczorem były u was takie krzyki?
- Koledzy chcieli ojca wyciągnąć na ryby

Spotykają się dwaj wędkarze.
- Widziałem cię któregoś dnia z Twoją nową żoną. Prawdę mówiąc, nie jest zbyt piękna.
- Piękna może i nie jest, ale żebyś ty wiedział, jakie ma w ogródku robaki.

Starsza pani zatrzymuje się przy wędkarzu, który właśnie złowił rybę i zdejmuje ją z haczyka.
- Biedna rybka - szepcze staruszka
- Proszę pani, gdyby nie otwierała ust, nigdy by się jej to nie przytrafiło!

Strażnik sprawdza kartę wędkarską i pyta:
- Jak pan może łowić ryby na zeszłoroczną kartę wędkarską?
- Bo... bo ja łowię tylko te ryby, których nie udało mi się złowić w zeszłym roku!

Syn wędkarza wraca ze szkoły i chwali się tacie:
- Dostałem dziś taaaaką piątkę!

- Tato, gdzie byłeś?
- Na rybach
- A co łowiłeś?
- Szczupaki?
- Dużo złowiłeś?
- Ani jednego
- To skąd wiesz, że to były szczupaki?

Wędkarz do nieznajomego:
- Już trzy godziny stoi pan nade mną nieruchomo i przygląda się, jak łowię ryby. Czemu nie kupi sobie pan wędki i sam nie zacznie łowić?
- Nie miałbym do tego cierpliwości!

Wędkarz opowiada kolegom o swym ostatnim sukcesie wędkarskim:
- Zresztą, co wam będę opowiadał. Kiedy wyciągnąłem tego suma, woda w jeziorze obniżyła się o pół metra!

Wędkarz siada na brzegu rzeki, rozkłada wędki, sięga po pudełko z dżdżownicami, otwiera je i pyta:
- Która pierwsza na ochotnika?

Wędkarz skarży się prezesowi spółdzielni mieszkaniowej:
- Mieszkanie, które otrzymałem, jest takie małe, że nawet nie mogę z kolegami porozmawiać o rybach.

Wędkarz stojący na brzegu rzeki wymienia co chwilę przynętę. Najpierw ciasto, potem groch, koniki polne, dżdżownice... W końcu zdenerwowany wrzuca do wody banknot dwudziestotysięczny:
- A kupcie sobie najlepiej same to, co wam najbardziej smakuje!

Wędkarz złowił złotą rybkę, a ona mu mówi:
- Nie spełnię Twoich trzech życzeń, ale powiem ci jedno: nie chodź tak często na ryby, ty rogaczu!

Wędkarz z żoną siedzą nad brzegiem rzeki i łowią ryby. On zarzuca wędkę i po chwili wyciąga buta. Zarzuca ponownie i wyławia czajnik. Zaraz potem wyławia młynek do kawy, radio, telewizor, fotel...
Żona truchleje:
- Zenek, tam chyba ktoś mieszka!

- Wiesz dlaczego ryby nie mają rąk ani nóg?
- Nie
- To wyobraź sobie, jaki od tej wilgoci miałyby reumatyzm!

- Wiesz? Niedawno złapałem pstrąga takiego, jak moja ręka!
- Niemożliwe! Nie ma takich brudnych pstrągów!

- Wyobraź sobie, wczoraj złowiłem metrowej długości szczupaka!
- A ja wyłowiłem zapaloną lampę naftową
- Kłamiesz! Lampa nie może palić się w wodzie!
- Skróć szczupaka, to ja zgaszę lampę!

Żona do łowiącego ryby wędkarza:
- Spójrz, woda w tym jeziorze taka brudna i aż dziw bierze, że ryby tu w ogóle żyją. Ty tymczasem łowisz ryby jedna za drugą.
- Bo dla nich to jedyna możliwość, żeby się stąd wydostać.

Żona do wybierającego się na ryby wędkarza:
- Dlaczego idziesz dziś na ryby? Przecież jest dziś trzynasty i do tego piątek!
- No właśnie. Może ryby będą miały pecha?!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz ukaże się po zatwierdzeniu przez administratora. Uwaga - niedopuszczalne jest umieszczanie w polu "autor" adresu internetowego.