sobota, 21 grudnia 2013

Wesołych świąt!

Ciepłych, rodzinnych i spokojnych świąt Bożego Narodzenia spędzonych nie tylko przed telewizorem, a w 2014 roku mądrych, ciekawych, pouczających i wciągających programów telewizyjnych, dorównujących poziomem tym, które z nostalgią często wspominamy.

















sobota, 14 grudnia 2013

Wszystko albo nic

   Pamiętacie teleturniej Wszystko albo nic. Program emitowany był najpierw przez Telewizję Wisła, a następnie TVN. W tej drugiej stacji pojawiał się pod koniec lat dziewięćdziesiątych. Prowadzącym był Krzysztof Ibisz, który też podobno wymyślał konkurencje w tym teleturnieju.
   Do każdego programu zapraszane były trzy rodziny. Na początku startowała jedna z nich (nie pamiętam, na jakiej zasadzie decydowano, która rozpoczyna program). Rodzina musiała wykonać określone zadania (np. "przedmuchać" statek do portu - czyli spowodować dmuchaniem, by znalazł się w odpowiednim miejscu). Aby wygrać maksymalną nagrodę (ok. 60 tys.) trzeba było wykonać bodaj cztery albo pięć zadań. Niewykonanie w określonym czasie powodowała odpadnięcie z gry bez jakiejkolwiek wygranej. Rodzina mogła też zrezygnować wcześniej i zabrać mniejszą wygraną, a wówczas w ich miejsce do gry wchodziła kolejna rodzina.
   Niestety, wspomniany teleturniej jest jednym z tych, o którym cokolwiek znaleźć w internecie, nie mówiąc już o fragmentach programu, graniczy z cudem. A szkoda, z chęcią przypomniałbym sobie, z jakimi innymi zadaniami zmagały się poszczególne rodziny kilkanaście lat temu.

sobota, 30 listopada 2013

Podaj dalej

   Teleturniej pojawił się w 1998 roku w stacji, która przetrwała zaledwie dwa lata. Nazywała się Nasza TV. A teleturniej brzmiał Podaj dalej.
   Znalazłem wiele krytycznych opinii na temat tego teleturnieju. Ja tam dość często go oglądałem, choć jakoś strasznie mądry to on nie był. Na czym polegał? Otóż rywalizowały ze sobą bodaj dwie drużyny pięcioosobowe. Generalnie chodziło o to, aby przekazać kolejnym kolegom z drużyny za pomocą słów naprowadzających przedstawione przez prowadzącego hasło. Gdy pierwsza osoba przekazywała drugiej, pozostałe trzy stały tyłem i miały założone słuchawki (głośna muzyka). Haczyk polegał na tym, że słowa naprowadzające nie mogły się powtarzać. Czasu było chyba na całą kolejkę 40 sekund. Zgadywanie było przerywane, jeśli słowo opisujące się powtórzyło, skończył się czas albo zawodnik powiedział inną formę hasła lub gestami naprowadził na właściwe hasło.
   Za każde hasło drużyna zarabiała pieniądze. Nie pamiętam ile, ale jakieś groszowe kwoty (w porównaniu z innymi teleturniejami). Pieniądze dostawało się tylko, jeśli słowo zostało przekazane od pierwszej do ostatniej osoby. Jeśli po rundzie zasadniczej obydwie drużyny miały taką samą sumę, o tym, kto weźmie udział w finale, decydowała runda dodatkowa. Wówczas to kapitan "mistrzów" (o tym za chwilę) widział, jakie jest hasło i decydował, czy to oni mają przekazywać to słowo, czy też przeciwnicy. Jeśli drużynie udało się hasło przekazać, wchodziła do finału, jeśli nie - wchodził rywal.
   O co chodzi z tymi mistrzami? Ano prosta sprawa, drużyna, która w danym odcinku docierała do finału, automatycznie kwalifikowała się do kolejnego odcinka. Jak wyglądał finał? Jedna z osób z drużyny otrzymywała hasło i musiała podać cztery dodatkowe hasła, które z nim się wiążą, takie, na które wpadną koledzy/koleżanki z drużyny. Następnie drużyna miała 20 sekund na odgadnięcie tych czterech słów. Każdy zawodnik przez pięć sekund wymieniał tyle słów, ile przyszło mu do głowy, najważniejsze było, aby wreszcie trafić te właściwe. Raz się udawało, innym razem nie.
   Program później pojawił się w RTL 7 (lata 2000-2001), wówczas prowadził go Wiesław Tupaczewski z Kabaretu Otto. Kto prowadził wcześniej? Tego niestety nie pamiętam. Nie pamiętam też konkretnych sum pieniężnych, jakie można było wygrać. Mam za to skojarzenie, że drużyny często składały się z osób tej samej płci...
   Podaj dalej, jak większość teleturniejów, nie został wymyślony w Polsce. Powstał w USA pod nazwą Bruce Forsyth's Hot Streak w 1986 roku. Najdłużej był emitowany w Niemczech (Ruck-Zuck), bo aż kilkanaście lat. Pojawił się też w Rosji (ponownie wrócił w jesiennej ramówce 2013 roku w stacji Karusel), Izraelu, Hiszpanii, Indonezji, Grecji, Belgii, Francji i Australii.
   A gdyby ktoś miał ochotę zobaczyć, jak wygląda czołówka, znajdzie ją pod tym linkiem.

sobota, 23 listopada 2013

Krzyżówka szczęścia

   Teleturniej Krzyżówka szczęścia emitowany był w latach 1995-2003 w różnych stacjach telewizyjnych. Pokazywały go m.in. TVP Wrocław, TV Polonia (nie były to powtórki, ale premierowe odcinki) oraz TVP 2. Prowadzącymi byli m.in. Agata Młynarska czy Tomasz Stockinger.
   W programie brały udział trzy osoby (później pary). Program rozpoczynał się od przedstawienia uczestników. Pierwszy wybierał trzy pola z dostępnych dziewięciu, drugi kolejne trzy z pozostałych sześciu, a trzeci otrzymywał pozostałe trzy. Pod każdym polem kryły się cyfry, które mówiły, z ilu liter składa się hasło. Uczestnicy odpowiadali na wybrane pola-hasła. Jeśli nie znali odpowiedzi, hasło zaczynało się "odsłaniać" poczynając od pierwszej litery. Uczestnik mógł próbować je odgadnąć do momentu, dopóki zasłonięta była choć jedna litera. Uczestnik zdobywał tyle punktów, ile liter w haśle odsłonił (odgadł).
   W kolejnym etapie cała trójka odgadywała dużą krzyżówkę. Tu także za każdą odsłoniętą literę zdobywano punkt. Dwóch uczestników z największą liczbą punktów przechodziło do kolejnego etapu, w którym każdy rozwiązywał swoją małą krzyżówkę. Zasady jak w rundzie wstępnej - to znaczy hasła zaczynały się odsłaniać, jeśli uczestnik nie znał odpowiedzi. Wcześniej (albo później) ta runda była pomijana, albo też wyglądała inaczej - uczestnicy odgadywali sześc haseł składających się od 4 do 9 liter.
   W finale w zależności od edycji brał udział uczestnik z najlepszym wynikiem, albo dwie najlepsze pary. Do odgadnięcia było hasło finałowe - jakieś przysłowie lub powiedzenie. Kilka liter odsłanianych było losowo, albo przez publiczność, pięć kolejnych odsłaniał uczestnik (lub para z najlepszym wynikiem). Potem w określonym czasie trzeba było zgadnąć hasło. Jeśli się nie udało, można było (choć nie wiem, czy we wszystkich edycjach) kupić literę oddając prezent, który wygrało się w rundzie zasadniczej. W przypadku dwóch par próby odgadnięcia i kupowanie liter odbywało się naprzemiennie (zaczynała para z najlepszym wynikiem).
   Teleturniej był dość ciekawy, można było pobawić się w zgadywanie haseł. Zmuszał do myślenia. Szkoda, że zniknął z anteny.

sobota, 16 listopada 2013

Big Brother - część 2

   Tydzień temu, w tym miejscu pisałem o programie Big Brother. Dziś, zgodnie z zapowiedzią, kilka informacji dotyczących niektórych uczestników tego reality show.
  
   Zanim jednak o uczestnikach, jeszcze jedna informacja. Otóż, przynajmniej podczas pierwszej edycji programu, wydawany był tygodnik o nazwie "Big Brother" - kolorowe pisemko w stylu Bravo (takie ja przynajmniej miałem wrażenie). Nie wiem, czy dobrze się sprzedawało, ja w każdym razie nabyłem dwa numery i zaprzestałem, bo jakoś nic nowego i ciekawego tam nie znajdowałem.
   Kolejna ciekawostka - Jerzy Gruza nakręcił aż dwa filmy, w którym udział wzięły osoby z Big Brothera. Pierwszym z nich był Gulczas, a jak myślisz... (2001 rok). Tytuł nawiązywał do częstego pytania zadawanego przez jedną z uczestniczek pierwszej edycji - Karolinę, skierowanego do Piotra Gulczyńskiego. Oprócz tej dwójki w filmie udział wzięli także Alicja, Gosia, Grzegorz, Manuela, Klaudiusz, Janusz, Monika, Rafał i Sebastian. Łącznie więc aż jedenastu uczestników pierwszej edycji pojawiło się w tym filmie. Drugą produkcją był film z 2002 roku Yyyreeek! Kosmiczna nominacja, również w reżyserii Jerzego Gruzy. Udział wzięli: Karolina, Grzegorz, Gulczas, Manuela i Alicja z pierwszej edycji, a także Irek, Wojtek Glanc, Agnieszka, Ilona i Arek z drugiej edycji. Nie określiłbym tych filmów jako wartych obejrzenia...
   Zacząć wypada od zwycięzcy pierwszej edycji. Janusz Dzięcioł kilka lat po zwycięstwie w Big Brotherze trafił do wielkiej polityki. Od 2007 roku jest posłem w sejmie, jest członkiem Platformy Obywatelskiej, do której zapisał się dopiero po tym, jak po raz pierwszy został posłem. Startował też w wyborach do Parlamentu Europejskiego, ale nie został wybrany. Do sejmu trafił także inny uczestnik pierwszej edycji - Sebastian Florek. Jako poseł SLD zasiadał w sejmie w latach 2001-2005. Nie udało mu się dostać do Parlamentu Europejskiego. W trakcie kadencji sejmowej został przez media oskarżony o zabójstwo człowieka w wypadku samochodowym, chociaż w nim nie uczestniczył. Wszystko przez to, że zatrzymał się przy pogruchotanym aucie, wezwał karetkę i zaczął reanimować człowieka. Media ostro go zjechały, gdy jednak został uniewinniony, niemal nikt nie zamieścił sprostowania. Po czterech latach w Sejmie wrócił do rodzinnej miejscowości. Zajął się gospodarstwem agroturystycznym, hodowlą krów mięsnych i plantacją wierzby energetycznej.
   Marzena Wieczorek, zwyciężczyni drugiej edycji programu, nadal jest aktorką, spotkać ją jednak można chyba tylko na deskach teatru. Od niemal 20 lat zobaczyć ją można w Teatrze im. Juliusza Osterwy w Gorzowie Wielkopolskim. Big Brother nie zmienił więc jej życia, nie zmieniła pracy i nie została zasypana rolami filmowymi i serialowymi. Trudno natomiast znaleźć jakąś informację o zwycięzcy trzeciej edycji Piotrze Boruckim, poza tym, że po programie zdecydował się wyjechać z rodzinnego miasta - Polic.
   Sporą popularność zyskali przede wszystkim uczestnicy pierwszej edycji. Manuela Michalak, obecnie Jabłońska, przez pewien czas była współprowadzącą "Maraton uśmiechu" w TVN, obecnie zaś działa w branży fryzjerskiej. Małgorzata Maier również prowadziła programy w TVN - "Dom pełen pomysłów" oraz :"Kto was tak urządził?". Według dostępnych informacji obecnie zajmuje się projektowaniem i urządzaniem wnętrz. Klaudiusz Sevković natomiast próbował robić wszystko. Napisał dwie książki, wydał płytę, prowadził programy kulinarne w telewizji. Obecnie jest radnym miasta Chorzów oraz prezesem Klubu Piłki Ręcznej Ruch Chorzów (kobiet). Piotr Gulczyński także napisał książkę, od jego przydomku pojawiło się też swego czasu piwo Gulczas, Przez wiele lat też działał w klubie motocyklowym "Black Rider". Grzegorz Mielec jakiś czas po zakończeniu programu wyjechał do Brazylii, Karolina Pachniewicz trafiła do Wielkiej Brytanii, Alicja Walczak założyła firmę fotograficzną Aliart,
   Wojciech Witczak z drugiej edycji Big Brother jest dyrektorem generalnym Fashion Designers Group, Agnieszka Lorek kilka lat po programie wyjechała z Polski. Zupełnie niespodziewana (dla mnie) zwyciężczyni IV edycji Jolanta Rutowicz miała pięć minut w mediach. Potem przebywała w USA. W maju tego roku pojawiła się w Polsce i obwieściła, że... jest w ciąży... Generalnie rzecz ujmując nadal nie mogę wyjść z podziwu, że dziewczyna, która nie grzeszyła lub nie okazywała inteligencji, nie należała do piękności, zdobyła taką popularność. 
   A inni? Szczerze mówiąc w zdecydowanej większości są dla mnie anonimowymi postaciami. Najbardziej dali się bowiem zapamiętać uczestnicy pierwszej edycji. W piątej nawet nie wiedziałem, kto wygrał (teraz już wiem, że był to Janusz Strączek).

sobota, 9 listopada 2013

Big Brother - część 1

   To był pierwszy program, w którym można było podglądać praktycznie non stop ludzi zamkniętych w przygotowanym specjalnie do tego celu domu. Big Brother, bo o nim mowa, zapoczątkował serię tego typu reality show.
   Pierwsza edycja, nie tylko przeze mnie uznana za najlepszą, rozpoczęła się w marcu 2001 roku. Tylko z tej edycji pamiętam wszystkich uczestników, tylko tę edycję śledziłem dość regularnie. Dlaczego była najlepsza? Bo to było coś nowego, ludzie, którzy trafili do domu Wielkiego Brata nie mieli pojęcia, jak się zachować, jak wypadają przed kamerami i choć czasami mogło się wydawać, że przez to ich zachowanie jest drętwe, to przynajmniej mało było gry.
   W kolejnych edycjach ludzie bardziej już się lansowali, starali się przede wszystkim dobrze wypaść przed kamerą, a niekoniecznie być sobą. trzecia edycja dobitnie zaś o tym przekonała (seks Kena i Frytki)... O kolejnych nawet szkoda wspominać, szczerze mówiąc uważam, że zupełnie niepotrzebnie reaktywowano ten format.
   Na czym polegał program? Dwanaście wybranych w castingu osób weszło do domu Wielkiego Brata. Byli odcięci od świata, nie znali żadnych wieści, co się dzieje na zewnątrz, żadnych wiadomości o polityce, gospodarce, sporcie, itp. Chyba że Wielki Brat zadecydował inaczej (tak się zdarzyło bodaj w przypadku jakiegoś meczu, gdy mieszkańcy dostali telewizor, magnetowid i kasetę VHS z nagranym meczem). Uczestnicy mieli w domu mieszkać, zajmować się domem, wykonywać zadania przydzielone przez Wielkiego Brata i czekać na eliminacje. Raz na dwa tygodnie, a potem raz na tydzień odbywały się tzw. nominacje. Każdy z uczestników musiał wskazać dwie osoby, które jego zdaniem powinny odejść z programu. Uzasadnienia często były beznadziejne, tak jakby nikt nikogo nie chciał urazić. Spośród dwóch (a w przypadku równej liczby punktów trzech, czterech, itp.) uczestników z największą liczbą głosów widzowie wybierali tę, która opuszczała dom. W finale pozostawały trzy osoby i spośród nich widzowie wskazywali zwycięzcę.
   Zadania były różne. Mnie na przykład najbardziej przypadło do gustu udawanie innego uczestnika programu (I edycja). Wówczas to chyba najbardziej zyskał Janusz Dzięcioł, późniejszy zwycięzca pierwszej edycji, który udawał Karolinę. W pierwszej edycji zrezygnowała w trakcie programu tylko jedna osoba - wspomniana Karolina (zdaje się, że to było po tym, jak Janusz ją udawał, a wyeliminowany został Grzegorz, do którego ona się "kleiła"). Karnie został za to wyeliminowany Piotr Lato (nie pamiętam dokładnie, ale chyba złamał regulamin). W drugiej edycji głośno było o Ireneuszu Grzegorczyku, który momentami zachowywał się, jakby zwariował i który ze względów zdrowotnych (określiłbym to w ten sposób: nie podołał psychicznie) opuścił program. Trzecia edycja nieco różniła się od dwóch poprzednich, uczestnicy byli podzieleni na dwie grupy i uczestniczyli w rywalizacji między sobą w różnych konkurencjach.
   Pierwsze trzy edycje realizował TVN, a dom znajdował się w Sękocinie pod Warszawą. Pozostałe - TV 4, a dom znajdował się w okolicach Wrocławia (Bielany). Zasady nieco różniły się od siebie. W edycjach TVN rzadko dochodziło do sytuacji, że nowy uczestnik pojawiał się w trakcie programu w domu (chyba że zamiast kogoś, kto zrezygnował), w TV 4 było to praktykowane nagminnie. Poza tym powstała też tzw. wersja VIP (w TV 4).
   Co można było wygrać w Big Brotherze? W trzech pierwszych edycjach po 500 000 tysięcy złotych. W czwartej 100 tys., zaś w ostatniej 50 tys. i motocykl. W czasach TVN można było oglądać program trzy razy dziennie - ok. 17.45 (pół godziny), ok. 20 (przez niespełna godzinę) i późnym wieczorem (ok. 23) przez pół godziny. Pierwsza edycja przyciągała przed telewizory ponad 4 miliony widzów, ostatnia - ok. 300 tys. W internecie, albo - jak w pierwszej edycji - na jednym z kanałów telewizyjnych, można było non stop podglądać uczestników, zarówno w pokojach jak i łazience. Kamer nie było chyba tylko w toalecie...
   Co słychać u niektórych uczestników Big Brother? Co się z nimi działo po wyjściu z programu? O tym napiszę w następnym poście.
   Big Brother oczywiście nie został wymyślony w Polsce. Program powstał w Holandii w 1997 roku, choć pierwsza edycja w tym kraju pojawiła się dopiero w roku 1999. W niektórych krajach powstało mnóstwo edycji. Na przykład w Australii w przyszłym roku pojawi się 11 edycja reality show, w Brazylii 14, we Włoszech 13, a w Hiszpanii i Wielkiej Brytanii 15. W Niemczech powstało 11 edycji, ale od dwóch lat nie powstała kolejna. Rekordzistą jest USA, tam planowana jest już szesnasta edycja programu. Gdzie trafił jeszcze Wielki Brat? Wszędzie! Program pojawił się w Izraelu, na Filipinach, w Indiach, Wietnamie, Słowenii, Albanii, Kolumbii, Ekwadorze, Indonezji, Nigerii, Peru, Ukrainie czy na Litwie. Nie mogło także zabraknąć edycji rosyjskiej, tam jednak tylko jedna edycja powstała, w 2005 roku pod nazwą Bolszoj brat. W niektórych krajach hiszpańskojęzycznych (jak Argentyna) program emitowano zaś pod nazwą Gran Hermano.

sobota, 2 listopada 2013

Rosyjska ruletka

   Pamiętacie teleturniej Rosyjska ruletka emitowany w latach 2002-2004 przez telewizję Polsat? Najpierw prowadził go Henryk Talar, później, a jakże, wszechobecny Krzysztof Ibisz. Już wtedy można było odnieść wrażenie, że gdy tylko otworzy się lodówkę, z niej także Ibisz wyskoczy... Program był emitowany we wtorki i czwartki, bodaj ok. 19.15.
   Zasady wyglądały następująco. Udział w teleturnieju brało 5 osób, które stawały na jednej z sześciu zapadni. Rozgrywano cztery rundy eliminacyjne. Grę rozpoczynał prowadzący, który losował jednego z uczestników. Dany zawodnik wysłuchiwał pytania i wskazywał osobę, która ma na nie odpowiedzieć. Jeśli wskazany odpowiedział dobrze, to on wskazywał kolejną osobę, a na jego konto wędrowała określona suma pieniędzy (w zależności od rundy między 300 zł, a 1,5 tys.). Zła odpowiedź, to strata pieniędzy na rzecz gracza, który wyznaczył go do odpowiedzi, a także uruchomienie rosyjskiej ruletki. W zależności od rundy losowano od 1 do 4 pól. Jeśli w gronie wylosowanych pól znalazło się to, na którym stał odpowiadający zawodnik, uruchamiała się zapadnia i zawodnik odpadał z gry...
   W finale w pierwszej edycji gracz losował 3, 4 i 5 zapadni, a następnie wybierał pole, na którym stawał i słuchał pytania. Zła odpowiedź - otwierały się wylosowane zapadnie. W drugiej edycji finał wyglądał inaczej. Zawodnik musiał w ciągu minuty odpowiedzieć na dziesięć pytań (z wariantami odpowiedzi), co 10 sekund otwierała się jedna zapadnia (czynnik psychologiczny). Jeśli zdążył, grał dalej, jeśli nie wpadał do zapadni i kończył grę.
   Finał składał się z 3 rund. W pierwszej wygrywano 5 tys., w drugiej 25 tys., w trzeciej 100 tys. Podobno tylko raz padła główna wygrana. Po każdej wygranej w drugiej edycji można było się wycofać, czyli można na przykład było odejść z 25 tys. na koncie.
   Program został wymyślony w 2001 roku w USA jako Roussian roulette.Emitowany był jednak w wielu innych krajach  Choćby w zeszłym roku po raz pierwszy program trafił do Portugalii i Hiszpanii. Wcześniej emitowany był m.in. w Grecji, Hongkongu, Singapurze, Turcji, Rumunii, Indonezji, Indiach, Chile, Argentynie, Bułgarii, Brazylii i Egipcie. U nas emisję zakończono po dwóch edycjach.

sobota, 26 października 2013

KOC - Komiczny Odcinek Cykliczny

   Pamiętacie program satyryczny emitowany przez TVP 2 w sobotnie wieczory (ok. 21.30) w latach 1995-2000? KOC, czyli Komiczny Odcinek Cykliczny to program, w którym prezentowano różnego rodzaju żartobliwe scenki, piosenki, itp. Autorami byli Sławomir Szczęśniak i Paweł Wasowski, a równie często na ekranie pojawiała się Lucyna Malec.
   Nie każdy zapewne przepadał za typem humoru (często abstrakcyjny) prezentowanego w owym programie. Ja przepadałem za tym programem. Szczególnie do gustu przypadły mi dwa punkty często pojawiające się w owym programie. Pierwszy z nich to PKP (Poczet Królów Polskich), w których rapując T-raperzy znad Wisły (a więc autorzy programu) przybliżali widzom postaci polskich królów. Można było m.in. usłyszeć, że: "Jan Kazimierz, postać bycza, lecz na kartach Sienkiewicza", "Mieszko, Mieszko, mój koleżko", "Ty Łokietku, ty malutki, byłeś wielki, chociaż krótki"...
   Drugim punktem, który lubiłem, był PKS, czyli Przegląd Książek Szkolnych. W podobny sposób jak królów prezentowano w tym cyklu lektury szkolne. Jedną z nich była "Zemsta", a refren brzmiał mniej więcej tak: "Zemsta Fredry, Fredry Zemsta, to dla ludzi strawa gęsta...".
   W programie można też było usłyszeć szereg innych piosenek, niektóre w stylu disco. Najbardziej w pamięci utkwił mi przebój "Ero-disco". Znajdziecie go tutaj. Fragment piosenki brzmi: "Kiedy z tobą tańczę to myślę o ślubie - przestań ściemniać mała, bo tego nie lubię..."
   Dla zainteresowanych - jeden z odcinków KOC. Znajdziecie go pod tym linkiem.

sobota, 19 października 2013

Piłkarze (serial animowany)

   Każdy urodzony w latach osiemdziesiątych kojarzy zapewne bajkę o Tsubasie Ozorze, zatytułowaną Kapitan Jastrząb. Nieco zapomniana jest natomiast inna bajka o piłce nożnej, zatytułowana Piłkarze, którą ponad dwadzieścia lat temu emitowała polska telewizja. Co dziwne, nie pamiętam dokładnie roku, w którym serial leciał, pamiętam za to stację i dzień tygodnia. A więc - według wikipedii serial leciał w 1992 roku, co może polegać na prawdzie. Emitowany zaś był w TVP 2 w środy, rano bodaj o 8.30, a potem powtórki po 15 czy 16...
   Bohaterami byli piłkarze z zespołu o nazwie, której niestety nie kojarzę, w każdym razie zaczynała się na literę "K" (prawdopodobnie chodziło o nazwę King, tak przynajmniej w wersji włoskiej to brzmiało). Bajka zaczyna się w momencie, gdy do miasta przyjeżdża rodzina jednego z głównych bohaterów (podobieństwo z Tsubasą) - Rudiego, który dołącza do drużyny. Choć na początku piłkarze wyglądają tak, jakby w życiu nie grali w piłkę, przegrywają wysoko mecze, tracąc nawet dwucyfrową liczbę goli, dzięki wysiłkom i treningom stają się coraz lepsi.
   Rudi, Ricky i Buddy (bramkarz, kapitan drużyny) - to najważniejsze osoby tej bajki. Jest też drużyna przeciwna, której najważniejszą postacią jest długowłosy bramkarz (nie pamiętam imienia), broniący wręcz fenomenalnie. Przyznam, że jeszcze niedawno niewiele pamiętałem z owej bajki. Oprócz dwóch pierwszych imion bohaterów, pamiętałem, że bramkarz zawsze występował w czapce z daszkiem, że w ostatnim odcinku bohaterowie mierzą się z drużyną długowłosego bramkarza, ze mecz przegrali 1:2, a także akcję rywali, którą zwałem "kręciołek". Polegała ona na tym, że trzech zawodników drużyny przeciwnej biegło razem w kierunku bramki, w pewnym momencie wyskakiwali w powietrze i obracali się w powietrzu chyba ze dwadzieścia razy tak, że bramkarz nie widział piłki. A gdy ją zobaczył, ona była już w bramce. Pamiętałem też, że Buddy w którymś momencie, by zobaczyć, który z nich ma piłkę, wskoczył na bramkę i stanął na poprzeczce...
   Serial składał się z 26 odcinków. Do niedawna na youtube można było znaleźć odcinki w języku niemieckim (zmienione imiona, np. Kevin, Gregor), zostały jednak usunięte. Można jednak znaleźć odcinki w internecie w języku arabskim (na youtube), ale nie polecam tej wersji. Znacznie fajniejszą jest wersja włoska, którą także można znaleźć w internecie. Poniżej link do pierwszego i ostatniego odcinka.
   Serial wyprodukowano w latach 1986-1987. Był emitowany w kilku krajach. We Włoszech (Italia 1) jako "Palla al centro per Rudy", w Niemczech (RTL 2) jako "Kickers". Serial pojawił się też m.in. w Francji, Hiszpanii i Rosji. Szkoda tylko, że w Polsce został wyemitowany zaledwie raz...

sobota, 5 października 2013

Zwariowana forsa

   Pamiętacie program emitowany pod koniec lat 90 przez TVN? Nosił tytuł Zwariowana forsa. Trwał pół godziny i był emitowany w niedzielne popołudnia (choć niewykluczone, że też w sobotnie, ale tego akurat nie pamiętam). Program prowadził Jacek Radziński.
   Na czym polegał teleturniej? Prowadzący proponował przypadkowo spotkanej osobie na ulicy tysiąc złotych za wykonanie konkretnego zadania. Zadania były przeróżne, czasem wręcz kontrowersyjne. Prowadzący mógł oczekiwać na przykład, że uczestnik zje cytrynę i namówi w określonym czasie na przykład 10 innych osób do zrobienia tego samego, albo też znaleźć 15 osób, które oddadzą mu część swojej garderoby (buty, staniki, itp.), była też konkurencja, w której uczestnik musiał wygolić sobie na głowie kółko (a la mnich) i znaleźć kilka osób, co zrobią to samo. Byli tacy, którzy nie decydowali się na udział w konkurencji, byli jednak również inni, którzy próbowali z myślą, że nic nie tracą, a tysiąc się przyda, gdyby się udało wygrać.
   W każdym odcinku prezentowane były trzy lub cztery konkurencje. Jedni wygrywali, inni nie. Program był jednak dość ciekawy. Można było nieco się pośmiać z dziwacznych konkurencji, popatrzeć na walkę o tysiaka. Szkoda, że był emitowany tylko przez kilka miesięcy.

niedziela, 29 września 2013

Disco polo live

   Jakiś czas temu pisałem o programie Disco relax. Dziś o innym programie, w którym przez godzinę emitowano teledyski zespołów związanych z muzyką Disco polo. To Disco polo live.
   Program powstał na bazie popularności pierwszego z wymienionych. Po raz pierwszy w telewizji pojawił się 3 lutego 1996 roku. Gościł na antenie Polsatu przez ponad sześć lat. Audycja pojawiała się w soboty ok. godziny 19, choć pod koniec zmieniono godzinę emisji (14.30, 10). Prowadzącymi byli: najpierw Piotr Świergalski, potem Roman Wrzosek, a na końcu duet Anna Włodarkiewicz i Maciej Dobrowolski.
   Co ciekawe zespoły, które pojawiały się w programie Disco polo live nie pojawiały się w starszym programie o muzyce disco polo. W Disco relax królowali tacy wykonawcy jak Bayer Full, Shaza, Bohdan Smoleń, Top One, Mister Dex czy Amadeo, w Disco polo live rządzili Kolor, Boys, Milano, Akcent, Toples czy Classic. Podobno miało to związek z tym, że w tym drugim programie puszczano przede wszystkim, a może wyłącznie piosenki zespołów związanych z pewną wytwórnią płytową...
   Stałym punktem programu była szczęśliwa siódemka, po pewnym czasie przekształcona w złotą dziewiątkę, czyli lista przebojów. Przez wiele tygodni królowały na pierwszym miejscu przeboje zespołu Boys, jak "Kochana" czy "Szalona".
   Program zniknął z anteny mniej więcej w tym samym czasie co Disco relax. Kilka lat temu został reaktywowany, pojawiał się m.in. w ITV, a potem w Polo TV, w którym nadal można go oglądać.(sobota 19.10).

sobota, 21 września 2013

Czar par

   Pamiętacie program emitowany w latach 90 w TVP 1 w sobotnie wieczory? Nazywał się Czar par, a prowadzili go Hanna Dunowska i Krzysztof Ibisz.
   W programie brały udział pary, w zależności od edycji między 48 a 54. W kolejnych programach pary rywalizowały w różnego rodzaju konkurencjach i zdobywały punkty. Najsłabsze pary były kolejno eliminowane. Do finału kwalifikowało się 8 (w pierwszej edycji) lub 6 najlepszych par. Do wygrania było mieszkanie, czy też sprzęt AGD.
   Teleturniej cieszył się ogromną popularnością. Gromadził przed telewizorami mnóstwo ludzi, nawet więcej niż Wiadomości, a trzeba wiedzieć, że wówczas jedynkowe Wiadomości nie miały konkurencji w postaci Faktów. Był to pierwszy program prowadzony przez Ibisza, który później stał się jedną z najpopularniejszych postaci telewizyjnych.
   Fragment programu można znaleźć na youtube. Można go obejrzeć pod tym adresem. Zadania były różne, nie tylko tańce, ale również zadania bardziej przypominające rywalizację sportową (np. turniej rycerski - tyle że zamiast konia był rower). Program należał do dość ciekawych i był bodaj najlepszy ze wszystkich, jakie powstały, jeśli chodzi o rywalizację par. Szkoda, że nie przetrwał dłużej. Można by jednak pomyśleć o reaktywacji. Myślę, że także teraz miałby spore grono wielbicieli.

poniedziałek, 16 września 2013

Agent (reality show) 2

   Agent, to jeden z najciekawszych programów telewizyjnych, jakie kiedykolwiek były emitowane w telewizji. Planuję w przyszłości poprowadzić blog poświęcony właśnie temu programowi, nie tylko polskiej edycji, ale także edycjom zagranicznym, a raczej tym, o których udało mi się znaleźć jakiekolwiek informacje.
   Jeśli więc wiecie gdzie można znaleźć odcinki, informacje, albo przynajmniej opisy zadań z poszczególnych odcinków edycji zagranicznych, piszcie! Chodzi o następujące edycje:
1) Niemcy - pierwsza edycja
2) Izrael - odcinki 7 i 8
3) Włochy - 4 edycje
4) Nowa Zelandia - 1 edycja
5) Norwegia - 3 edycje
6) Portugalia (tu interesują mnie odcinki do obejrzenia)
7) Hiszpania - 1 edycja+edycja niedokończona
8) Szwecja - 4 edycje
9) Podobno powstały też edycje austriacka i węgierska, o których też nie mam żadnych informacji.

   Posiadam za to informacje o edycjach: brytyjskich, australijskich, amerykańskich, belgijskich, polskich i holenderskich, a także drugiej edycji niemieckiej i edycji katalońskiej.

   Liczę na waszą pomoc!

sobota, 14 września 2013

W królestwie kalendarza

   Czas na kolejną bajkę emitowaną jakieś 20 lat temu na kanale Polonia 1. Po Yattamanie i Kapitanie Hawku tym razem chciałbym przypomnieć anime zatytułowane "W królestwie kalendarza".
   Bajka mocno kojarzyła mi się z Yattamanem. Każdy odcinek zaczynał się zwykle od tego, że Wrzesień i październik (czasem wraz z księciem Sobotą i księżniczką Poniedziałek) podstępnie, poprzez oszustwa zdobywali pieniądze bądź pożywienie, wyprowadzali też w pole właściciela bloku, który domagał się od nich zapłacenia czynszu. Właściciel był jednocześnie "prezesem" agencji detektywistycznej.
   Grupę dobrą tworzyli Beppe, Tina, księżniczka Niedziela i robot. Obydwie grupy poszukiwały Pawia Kosmosu wierząc, że kto go zdobędzie, będzie rządził królestwem kalendarza (królestwo z przyszłości). Komputer w każdym odcinku informował, gdzie obecnie znajduje się ów paw i jaką postać przyjął (np. drzewo, dzbanek, itp.). Jest to zwykle przeszłość, w którą przenoszą się obydwie drużyny. Próba złapania pawia kończy się oczywiście fiaskiem, dochodzi do potyczki obydwu drużyn, najpierw pomiędzy przedstawicielami tychże drużyn, a następnie robotów. Odcinek kończy się oczywiście porażką bandy księżniczki Poniedziałek, często księżniczka prezentuje swoje piersi po wybuchu robota.
   Grupę "dobrych" w walkach robotów reprezentuje zawsze Gwiezdny Król, wzywany przez Yattodetamana (alter ego Beppe) i Tinę poprzez włożenie kluczyka do kłódki i wypowiedzenia wezwania. W polskiej wersji owo zaklęcie brzmiało mniej więcej tak: "Tajemnicą i zaklęciem do przybycia cię zachęcę, przybądź królu do pomocy, uczyń wszystko co w twej mocy...". Gwiezdny Król miał do pomocy gwiezdnego konia, którego wzywał, gdy mu niezbyt szła rywalizacja. W środku w pewnym sensie królem sterował Yattodetaman.
   Charakterystycznym elementem był flet słyszalny w momencie, gdy zjawiał się Yattodetaman. Strój wymyślony przez twórców anime wyglądał nieco komicznie, zwłaszcza nakrycie głowy. Inne charakterystyczne elementy to żabki śpiewające gamę w robocie księżniczki Poniedziałek, świnka wdrapująca się na drzewo gdy Wrzesień zostaje pochwalony, laleczka przepowiadająca przyszłość poprzez rzut sandałem, czy też relacje Nando Martelottiego z walki Gwiezdnego Króla z przeciwnikiem.
   Anime składało się z 52 odcinków, kilkukrotnie pokazywanych przez Polonię 1. Tu znajdziecie opening, 

sobota, 7 września 2013

Wyprawa Robinson

   Nie oglądałem tego programu w momencie, gdy był puszczany w telewizji. Kilka miesięcy temu znalazłem jednak odcinki w internecie, postanowiłem więc się z nim zapoznać. Nie znałem rozstrzygnięcia (jakoś wcześniej mnie to nie interesowało), z tym większym zaciekawieniem zasiadłem więc przed kolejnymi odcinkami. No i muszę przyznać, że program nie powalił mnie na kolana. Tym niemniej wiem, że ma on spore grono fanów, Wyprawa Robinson będzie więc bohaterem dzisiejszego wpisu.
   Program był emitowany przez stację TVN w 2004 roku. Według wielu źródeł program był najdroższym przedsięwzięciem telewizyjnym tej stacji (przynajmniej wówczas, gdy był kręcony), cztery razy droższy od Agenta. Spośród wielu kandydatów (podobno aż 20 tysięcy osób zgłosiło się na castingi) wybrano szczęśliwą osiemnastkę - dziewięć kobiet i dziewięciu mężczyzn, którzy następnie udali się na dwie bezludne wyspy. Uczestnicy zostali bowiem na początku podzieleni na dwie grupy (żółtą i zieloną). Przez cały czas pobytu na wyspie sami musieli o siebie dbać - zdobywać i przyrządzać pożywienie, organizować legowisko, organizować sobie czas, itp. Oczywiście wszystko działo się pod kontrolą, czuwali specjaliści, lekarze, itp. Nie przebywali jednak z uczestnikami na wyspie, ale przybywali, jeśli zaszła taka potrzeba.
   Wyspy zwały się Tengah i Rapang. Uczestnicy mieli obowiązek brać udział w konkurencjach. Konkurencje toczyły się o dwojakiego rodzaju nagrody. W każdym lub prawie każdym odcinku obserwowaliśmy więc konkurencje o żywność (albo np. łóżko), a także o nietykalność. Najczęściej były to konkurencje fizyczne, ale zdarzały się też łamigłówki, czy też tzw. "szczęśliwy los". Do tego ostatniego grona zaliczyłbym konkurencję, w której uczestnicy odsłaniali bodaj muszelki, pod którymi kryło się coś, co musieli zjeść (mogła to być cytryna, ale równie dobrze jakiś robak). Kto nie zjadł tego co znalazł, albo odkrył puste pole, przegrywał. Wyjątkiem był moment, gdy na placu boju pozostały dwie osoby i w danej kolejce obydwie znalazły puste pola.
   Na początku uczestnicy walczyli o nietykalność dla własnej grupy. Po połączeniu dwóch grup w jedną, nietykalność wygrywała tylko jedna osoba. Dodam jeszcze, że grupa, w której znalazł się Wincenty, miała bardzo dobrze. A to dlatego, że ten potrafił zrobić naprawdę wiele, choćby sztućce. 
   Co mnie wkurzało w tym programie? Eliminacje, które polegały na tym, że uczestnicy wskazywali, kogo chcieliby się z wyspy pozbyć. Po połączeniu grup powstały układy i układziki, by eliminować ludzi z innych grup, potem faceci próbowali się dogadać między sobą, by wyeliminować dziewczyny. Ostatecznie jednak (na całe szczęście) wszelkie spiski nic nie dały, a w wielkiej trójce znalazły się trzy kobiety. Zwycięstwo odniosła Kasia, którą na początku nikt nie traktował poważnie, nie podejrzewał o to, że może powalczyć o zwycięstwo w programie, uważano ją raczej za maskotkę tego programu. Tymczasem pod koniec Kaśka udowodniła, że potrafi walczyć i to ją uczestnicy, którzy odpadli wcześniej, wskazali jako zwycięzcę (stosunek głosów 6:1). Dla ścisłości - głosy oddawali ci, którzy odpadli w momencie, gdy istniała tylko jedna grupa.
   Zdarzyło się też, że uczestnik ze względu na stan zdrowia opuścił program (Magda), albo zrezygnował z innych względów (Łukasz).
   Od emisji wspomnianego programu minęło już dziewięć lat. TVN nie zdecydował się na nakręcenie drugiej edycji programu, stacja nie była zadowolona z wyników oglądalności. Trzy lata temu pojawił się na jednym z portali news o tym, że TVN jednak szykuje się do realizacji drugiej edycji, był to jednak tylko primaaprilisowy żart.
   Katarzyna Drzyżdżyk, zwycięzca polskiej edycji Wyprawy Robinson pochodzi z Żywca. Przedstawiana była w programie jako fotomodelka. Jak potoczyły się losy triumfatorki? Kasia po zakończeniu programu ukończyła studia i została dyplomowaną fizjoterapeutką. W 2005 roku wzięła udział w rozbieranej sesji dla Playboya. Przez pewien czas spotykała się z pływakiem Pawłem Korzeniowskim. W telewizji pojawiała się sporadycznie, np. w programie "Rozmowy w toku". W 2011 roku wzięła natomiast udział w programie "Wymiatacze". Obecnie jest od kilku lat w stałym związku, ma córeczkę Emilkę.
   A co z innymi uczestnikami? Finalistka, Patrycja Bokiej pracuje w Koszalinie w klubie fitness "Balans", Lidia Wasiak, miss Polonia z 1983 roku, wciąż mieszka i pracuje w Szczecinie. Jarosław Stolarczyk przez dwa lata (2009-2011) pełnił funkcję posła, zaś Wincenty Orłowski od czasu do czasu pojawia się na "gościnnych występach", organizuje dla dzieci zabawę w Robinsona, pokazując na przykład, w jaki sposób zdobyć coś do picia, czy też organizując różnego rodzaju konkurencje.
   Wyprawa Robinson nie jest oczywiście wymyślona u nas. Program powstał w Szwecji pod nazwą Expedition Robinson. W tym kraju powstało łącznie piętnaście edycji. W USA w tym roku powstała 26 i 27 edycja programu. Więcej niż dziesięć edycji nakręcono także w Danii (15 - Robinson Expeditionen), Francji (łącznie z edycjami specjalnymi również 15 - Koh-Lanta), Norwegii (14 edycji) i Holandii (15 edycji). Program jednak pojawił się w wielu innych krajach. Swoje edycje nakręcili m.in. Filipińczycy, Brazylijczycy, Wenezuelczycy, Ekwadorczycy, Kolumbijczycy, Azerowie, Pakistańczycy, Japończycy, Izraelczycy, Węgrzy, Rosjanie, Słowacy, Ukraińcy, Chorwaci, Gruzini czy Finowie.

sobota, 31 sierpnia 2013

Piramida

   Nieco zapomniany, przez niektórych uważany za bardzo słaby, wręcz idiotyczny teleturniej jest bohaterem dzisiejszego wpisu. O jaki teleturniej chodzi? Piramida, która zdaje się była nadawana w latach 1997-99. Program emitowała stacja Polsat, a puszczany był bodaj w poniedziałki (a może inny dzień tygodnia, dokładnie nie pamiętam) około 14.
   Przyznam, że ja również zapomniałem nieco zasady owego teleturnieju, toteż starałem się odświeżyć pamięć poprzez odszukanie w internecie choć jednego odcinka owego programu. Nie udało się. Niemniej napiszę to co pamiętam. Na początku program prowadził Hubert Urbański, potem Andrzej Strzelecki. Nie pamiętam, ile można było konkretnie wygrać. W komentarzu pod postem Michał napisał, że max. 5 tys. (po 2,5 tys. za każdą rundę) i niemal na pewno była to prawda.
   W teleturnieju brały udział dwie dwuosobowe drużyny (znów posłużę się komentarzem Michała, bo to akurat wyleciało mi z pamięci - każda drużyna składała się z uczestnika i znanej powszechnie osobistości). Na piramidzie wyświetlonych było sześć kategorii haseł. Grupy na zmianę wybierały kategorię dla siebie, a następnie w określonym czasie (chyba 30 sekund) jedna z osób miała za zadanie opisać na zasadzie skojarzeń siedem haseł z danej kategorii w taki sposób, by druga osoba je odgadła. Za każdą poprawną odpowiedź przyznawany był punkt. Grupa, która zgromadziła największą liczbę punktów przechodziła do finału. W przypadku równej liczby - przeprowadzano dogrywkę (niestety szczegółów nie pamiętam).
   Jak przebiegał finał? Był niejako odwrotnością poprzedniej rundy. Tym razem gracze mieli do dyspozycji 60 sekund. Znów jedna osoba naprowadzała drugą na poprawną odpowiedź, tym razem jednak hasło mogło brzmieć na przykład "Przeboje Czerwonych Gitar" czy "Przybory szkolne"... Potem następowało mieszanie par (uczestnicy "nieznani" zamieniali się miejscami) i znów od nowa - trzy kategorie i finał.
   Lubiłem ów program. Zdarzały się w nim zabawne sytuacje. Szkoda, że nie wytrwał długo na antenie. Szkoda też, że po zdjęciu z anteny słuch o nim zaginął na tyle skutecznie, że trudno cokolwiek znaleźć na jego temat.
   Piramida nie jest teleturniejem wymyślonym w Polsce. Pojawił się w Stanach Zjednoczonych w 1973 roku. W ciągu czterdziestu lat trafił do wielu krajów. Emitowany był m.in. przez kilkanaście lat w niemieckim ZDF, czy też francuskim kanale France 2. Pojawił się też m.in. w Australii, Chile (Contrarreloj), Egipcie (El Haram), Estonii, Indonezji, Izraelu, SIngapurze, Tajlandii, Wenezueli i Wietnamie (Kim tu thap).

wtorek, 27 sierpnia 2013

Pogromcy mitów - mój nowy blog

Postanowiłem stworzyć nowy blog poświęcony wciąż istniejącemu programowi - Pogromcy mitów. Będzie uzupełniany, w przeciwieństwie do tego bloga, nieregularnie. Znajduje się pod adresem:
Kolejny wpis dotyczący dawnych programów TV jak zwykle w sobotę...

niedziela, 25 sierpnia 2013

Clipol

   Dziś krótko o jednym z muzycznych programów jakiś czas temu emitowanych w TVP 2. Emitowany był w latach 1994-1998 (tak sugeruje wikipedia) ok. 14.20-14.30 od poniedziałku do piątku. Program emitował polskie teledyski. Dzielił się na dwie części. Pierwsza, to tzw. nowości - jedna premiera i piosenki, które były premierami w ciągu ostatnich dwóch lub trzech dni. Druga część poświęcona natomiast była starszym przebojom. Tam emitowane były bodaj trzy starsze teledyski. Czasami zdarzał się program poświęconym jednemu artyście (puszczano kilka przebojów tego samego wykonawcy).
   Program trwał niespełna pół godziny. Fajnie było posłuchać różnych przebojów, jednak - jak niemal wszystkie muzyczne programy tego typu zniknął z anteny. Nie ma się jednak co dziwić, w końcu powstało tyle kanałów muzycznych, że krótki program w Telewizji Publicznej nie miałby większych szans w rywalizacji z owymi stacjami. No chyba, że zawierałby coś, czego tam nie można znaleźć. Ale to już pod rozwagę ludzi z TVP.

sobota, 10 sierpnia 2013

Maraton uśmiechu

   Dziś postanowiłem napisać o teleturnieju, a raczej programie rozrywkowym, w którym sam miałem okazję wziąć udział. To Maraton uśmiechu.
   Program pojawił się na antenie TVN pod koniec lat 90. W wikipedii znalazłem informację, że po raz pierwszy ukazał się w 1999 roku, jestem jednak niemal pewien, że nadawany był on od początku istnienia stacji, a więc października 1997 roku. Zasady były bardzo proste. W każdym odcinku rywalizowały ze sobą cztery wybrane w eliminacjach osoby, które w określonym czasie (1,5 minuty) opowiadały dowcipy. Następnie zgromadzona w studiu publiczność wybierała dwójkę najlepszych, która w drugiej rundzie walczyła o zwycięstwo. Zwycięzca otrzymywał nagrodę odcinka (w czasie gdy ja brałem udział była to wieża stereo) i przechodził do kolejnego etapu. Organizowano bowiem potem rywalizację zwycięzców poszczególnych odcinków, aż wreszcie wybierano najlepszego opowiadacza żartów w danym roku.
   Zasady zmieniły się w 2006 roku. Wówczas to pojawiać zaczęły się znane osoby, które opowiadały żarty. Był to początek końca owego programu, ostatnie odcinki to udział jedynie gwiazd. Show zostało zdjęte z anteny w 2007 roku. Na początku program prowadził Mariusz Czajka. Potem pojawiali się inni prowadzący: Manuela Michalak, Andrzej Grabarczyk, Aleksandra Wolf czy kabaret Chatelet. W momencie gdy ja brałem udział, prowadzącymi były Aleksandra Wolf i Manuela Michalak. W studiu gościła też orkiestra czy też grupa muzyczna, którą dowodził Misza Hajrulin. Dbała ona o oprawę muzyczną, zaś na koniec każdego odcinka Misza opowiadał dowcip.
   Przez pewien czas istniał też program w wersji dla dorosłych, nadawany w sobotnie wieczory około północy. Zdaje się, że chyba gwiazdy opowiadały w nich sprośne dowcipy.... A poniżej fragment programu w wersji normalnej.
   Na koniec napiszę, jak wyglądały eliminacje i nagranie programu. Eliminacje odbyły się w Warszawie w siedzibie TVN (wówczas ul. Augustówka). Wszyscy, którzy pojawili się na castingu weszli do pewnej sali i przed ustawioną kamerą i oceniającymi ludźmi opowiadali dowcipy. Jednym przerywano już po jednym czy dwóch dowcipach, inni mówili nawet 4 czy 5. Po wypełnieniu kwestionariusza i "występie" można było albo posiedzieć i posłuchać innych, albo iść do domu. Po bodaj miesiącu, albo nawet dłużej otrzymałem telefoniczną informację, że dostałem się do programu. Byłem w szoku, bo zdążyłem już o tym zapomnieć...
   Na nagraniu miałem się pojawić już o godzinie 9. Byłem nieco przed, potem doszli moi konkurenci. Siedzieliśmy bodaj 1,5 godziny, zanim wreszcie pewna kobieta o imieniu Renata zaczęła nas przesłuchiwać. To znaczy musiałem opowiedzieć jej wszystkie, albo prawie wszystkie dowcipy, które miałem przygotowane, a ona mówiła, którego nie mogę opowiedzieć (seksistowskie, "niesmaczne", "reklama", itp. - takie były argumenty). Potem kolejne dwie godziny czekania, aż zacznie się nagranie. Pamiętam, że przegrani otrzymywali nagrodę pocieszenia w postaci czekolady.
   Byłem zestresowany, co zauważyła Manuela. Próbowała mnie uspokoić. Nawiasem mówiąc nie spodziewałem się, że obydwie prowadzące będą ode mnie niższe, mimo że ja ledwo przekraczam 170 cm. Nie wygrałem, ze względu na stres, tak przynajmniej usłyszałem. Babce, która mnie przesłuchiwała podobały się dowcipy, mówiła, że większości z nich nie znała, ale ten stres... Po nagraniu przyszedł jeszcze czas na podpisanie umowy o dzieło i można było spadać do domu. Program w telewizji pojawił się 1,5 miesiąca później.
   I jeszcze jedna kwestia. Miałem wówczas przygotowany taki oto dowcip (dla jednych śmieszny, dla innych nie):
- Kochanie, czy mogę mówić do Ciebie Ewa?
- Mam na imię Kasia, czemu chcesz mówić do mnie Ewa?
- Bo jesteś moją pierwszą....
- A czy ja mogę do Ciebie mówić Peugeot?
- Dlaczego właśnie tak?
- Bo jesteś moim 206....
Dowcip ten został skreślony na przesłuchaniu, ze względu na padającą w nim markę samochodu. Miesiąc później w wydaniu świątecznym opowiedział go jednak Krzysztof Ibisz.... Innymi słowy, gwiazdy mogą więcej.

sobota, 3 sierpnia 2013

Nieustraszony

   Dziś czas na kolejny serial, który był emitowany w latach 90 na Polsacie, za którym po prostu przepadałem. Mowa o serialu Nieustraszony.
   Emitowany był w czwartki o 20. Główną rolę grał David Hasselhoff. Wcielił się w postać Michaela Knighta, który pracując dla Fundacji na rzecz Prawa i Rządu rozwiązywał zagadki kryminalne, tropił bandytów, słowem - zbawiał świat. Pomagał mu w tym supernowoczesny samochód KITT, który potrafi mówić i myśleć, sam potrafi jeździć, otwierać drzwi, itp. Miał także funkcje typu skanowania pomieszczeń (tego, kto kryje się za ścianą). Michael porozumiewał się z nim na odległość za pomocą urządzenia przypominającego zegarek.
   W Polsce serial pojawił się w 1995 roku. Łącznie nakręconych zostało 90 odcinków. Serial w późniejszych latach emitowany był przez TV 4, a także TVP 1. Telewizja Polska puszczała jednak ten serial chyba tylko na zasadzie zapchajdziury, kto bowiem może pozwolić sobie na oglądanie telewizji o 10 rano? Zresztą dziwne było tłumaczenie. Do dziś pamiętam, że po obejrzeniu jednego z odcinków na jedynce zastanawiałem się, dlaczego imię samochodu tłumaczone jest jako "K", czy też "Ka"...
   W tym roku serial pojawił się na kanale 13TH Street Universal. Nie jest on jednak dostępny dla wszystkich, więc na pewno nie będzie cieszył się sporą oglądalnością.
   Oryginalny tytuł serialu brzmiał Knight rider. Na wspomniane 90 odcinków złożyły się 4 serie kręcone w latach 1982-1986. Emitowano go w wielu krajach na całym świecie. Pojawił się m.in. w Hiszpanii, Kolumbii, Argentynie, Meksyku, Chile, Peru, Dominikanie, Paragwaju, Włoszech, Francji, Portugalii, Niemczech, Węgrzech, Finlandii, Czechach, Litwie czy Rosji. Cieszył się sporą popularnością, nic dziwnego, że nakręcono kilka dodatkowych filmów i seriali nawiązujących do owego Nieustraszonego.
   I jeszcze kilka ciekawostek związanych z tym, pod jakim tytułem wyświetlany był ów serial w innych krajach:
Rosja - Rycar dorog
Łotwa - Celojosais bruninieks
Litwa - Ratuotas riteris
Francja - K 2000
Finlandia - Ritari Assa
Włochy - Supercar
Turcja - Kara Simsek
Japonia - Naitoraida
Korea Płd. - Jeongyeog Zjagjeon
Chiny - Pili youxia

sobota, 27 lipca 2013

Przybysze z Matplanety

   Choć dziś, w czasach gdy telewizja nastawiona jest tylko i wyłącznie na zysk, może być uwierzyć w to trudno, to jeszcze w latach 90 ubiegłego wieku w TVP 1 od poniedziałku do piątku nadawany był blok programowy (między 11 lub 12 a 15) zwany Telewizja Edukacyjna. Pojawiały się w niej różnego rodzaju programy popularnonaukowe. Jednym z nich był program "Przybysze z Matplanety", emitowany we wtorki.
   Program po raz pierwszy pojawił się w telewizji w latach 80, ja więc oglądałem jedną z powtórek. Bohaterami byli Sigma i Pi, przybysze z obcej planety. Jeden z nich był mądry i odważny, drugi niezwykle bojaźliwy. Ich dowódcą był monitor, który w każdym odcinku wyznaczał im zadania. Dzięki temu telewidzowie mogli zapoznać się z podstawami matematyki (np. zbiory).
   Lubiłem ten program. Szkoda tylko, że nakręcono tak mało odcinków (bodaj 10). W role tytułowych bohaterów wcielili się Tadeusz Kwinta i Dagmara Bilińska. Piosenkę do programu zaśpiewał Andrzej Zaucha. Tu znajdziecie ten utwór.

sobota, 20 lipca 2013

Chwila prawdy

   Pamiętacie program emitowany w latach 2002-2004 przez TVN? Chodzi o Chwilę prawdy, która pojawiała się na antenie w poniedziałki o 21.30. Prowadzącym był Zygmunt Chajzer.
   Program powstał w Japonii pod nazwą Happy Family Plan w 1997 roku (emitowany był w tym kraju do 2000 roku). W każdym programie udział brały trzy rodziny. Osoba, która miała wykonywać zadanie otrzymywała w przypadku wygranej samochód, pozostali wybierali nagrody dla siebie (różnego rodzaju). Wybrana osoba miała w ciągu siedmiu dni nauczyć się zaprezentowanego zadania i wykonać je potem w studiu. Wykonanie zadania oznaczało wygranie wszystkich nagród.
   Jakie były zadania? Różne. Były zadania związane z muzyką (pamiętam, że na nieznanym mi instrumencie przypominającym... kaloryfer pewna osoba musiała wygrać melodię "Usta milczą"), były zadania pamięciowe (np. zapamiętać nazwy stu kwiatów i potrafić kilka wybranych rozpoznać w studiu), recytatorskie (nauczyć się na pamięć określonego tekstu i wyrecytować wskazany fragment), zręcznościowe i cyrkowe (np. wyciągnięcie obrusa tak, by nic się nie przewróciło i nic nie wylało; trafienie kartą w arbuza tak, by się w niego wbiła; sztuczka cyrkowa z wiązaniem węzłów na sznurze); sportowe (np. sztuczki bilardowe); zmysły (rozpoznanie produktów po smaku lub zapachu); a także szereg innych (ułożenie kostki Rubika; przeniesienie za pomocą chińskich pałeczek ziaren kawy z jednego talerza na drugi; układanie wieży z kart lub monet; ułożenie kostek domina tak, by po pchnięciu jednej pozostałe się przewróciły).
   Program był bardzo ciekawy, szczególnie na początku, bo w kolejnych edycjach można było odnieść wrażenie, że brakuje pomysłów na zadania i są one powtarzane, tyle że z drobną zmianą. uczestnicy, aby wygrać, musieli wykazać się niezwykłą odpornością na stres. Zadania, które wydawały się nie do wykonania w naszej edycji zostały wykonane (niektóre po raz pierwszy w historii istnienia programu we wszystkich krajach), inne, wydawałoby się proste, pozostawały niewykonane.
   A tu macie linki do niektórych zadań

sobota, 13 lipca 2013

Bar

   Pamiętacie Reality show emitowane przez stację Polsat? Pierwsza edycja została wyemitowana w 2002 roku. Program nosił tytuł Bar.
   Nie byłem wielkim zwolennikiem tego programu, rzadko oglądałem, moi znajomi bardzo go jednak lubili. W programie brało udział kilkunastu uczestników. Ich podstawowym zadaniem była praca w tytułowym barze (zatrudnieni zostali jako obsługa). Kamery towarzyszyły im jednak także w mieszkaniu wynajętym lub przygotowanym na potrzeby programu, a także podczas wszelkich podróży. Raz w tygodniu miał miejsce program na żywo. Wówczas to każdy z uczestników musiał przyznać jednemu uczestnikowi plusa i jednemu minusa. Osoba z największą liczbą minusów siadała na gorącym krześle, czyli inaczej mówiąc była nominowana do odejścia z programu. Drogą osobę nominowaną wskazywał ten, kto dostał najwięcej plusów. Spośród tej dwójki widzowie wybierali tę, która powinna opuścić program.
   W Polsce powstało sześć edycji programu. Pięć wyemitowała stacja Polsat, szóstą TV 4. W dwóch pierwszych edycjach zwycięzca otrzymywał mieszkanie na warszawskiej Saskiej Kępie. W trzeciej edycji (Bar: Bez granic) zwycięzca otrzymał 300 tys. W czwartej (Bar: Złoto dla zuchwałych) - zwycięzca otrzymał 6 kg złota (wartość ok. 300 tys.), w piątej (Bar: V.I.P) nagrodą było Porsche, zaś w szóstej (Bar VI: Europa) zwycięzca otrzymał 100 tys.
   Trzy pierwsze edycje były do siebie dość zbliżone. W czwartej było już nieco inaczej, pojawiła się w połowie programu grupa All Stars (uczestnicy poprzednich edycji i programu Big Brother). W piątej pojawili się znane osoby (tzw. VIP), w szóstej zaś ludzie z zagranicy. Podobno w tej ostatniej gostek z Anglii, który wygrał, był przez cały program niezwykle faworyzowany przez producentów i prowadzącego.
   Program prowadził Krzysztof Ibisz. Niektórzy uczestnicy tego programu nie żyją. Według oficjalnych informacji Marian Majewski z Rybnika (I edycja, 3 miejsce) zginął w czeskich Pardubicach pod kołami pociągu w 2011 roku. Roman Szewczyk z Nowego Targu (I edycja, 12 miejsce) popełnił samobójstwo w 2005 roku. W internecie można znaleźć także komentarze informujące, że nie żyje także Iwona Szałkowska (III edycja, 10 miejsce), nie udało mi się jednak nigdzie potwierdzić tej informacji.
   Zwycięzcą pierwszej edycji okazał się Adrian Urban, który potem wyjechał zarabiać pieniądze do Wielkiej Brytanii (jeździł rikszą). Eric Alira, zwycięzca II edycji był radnym w Sejmiku województwa dolnośląskiego (do 2010 roku), pracował też w Zagłębiu Lubin jako pełnomocnik zarządu ds. kontaktów międzynarodowych. Startował również w wyborach do Sejmu w 2011 roku, ale nie zdobył mandatu. Kompletnie cicho natomiast o zwycięzcy trzeciej edycji programu - Macieju Kislewskim z Ostródy. Mirosława Eichler (IV edycja) wyszła za mąż i nie zaprząta sobie głowy wydarzeniami związanymi z Barem. Cicho także o zwycięzcy piątej edycji - Ewelinie Ciurze z Zabrza i Thomasie Amosie (VI edycja). 
   Warto dodać, że to dzięki Barowi po raz pierwszy usłyszeliśmy o Dodzie (II edycja, 4 miejsce), po raz kolejny mogliśmy zobaczyć Magdalenę Modrą (III edycja, 8 miejsce) - która potem kilkukrotnie występowała w filmach i serialach i trzykrotnie rozbierała się dla CKM. Udział w tym programie wzięły również znani z Big Brother Agnieszka Frykowska (III i IV edycja), Piotr Gulczyński, Klaudiusz Sevković czy Karolina Jakubik. Pojawili się również tak znani ludzie jak Iwona Guzowska, Iwona Węgrowska, Piotr i Wojciech Cugowscy czy Bartek Wrona.
   Bar nie jest polskim pomysłem. Program został wymyślony w Szwecji pod tytułem "Baren" (nie Strix, jak informuje polska wikipedia - Strix to nazwa firmy produkującej ów program). W Polsce powstało najwięcej edycji programu, bo aż 6. W Szwecji wyemitowano 5 edycji. Program pojawił się także w Szwajcarii (2001), Słowenii (2005-2006, 2 edycje), Portugalii (2001), Norwegii (2000-2001, 2 edycje), Holandii (2002), Litwie (2003-2005, 3 edycje), Łotwie (2003), na Węgrzech (2001, 2008, 2 edycje), w Grecji (2002-2003, 2 edycje), Gruzji (2005-2007, 4 edycje), Finlandii (2006), Estonii (2004-2005, 2 edycje), Danii (2001-2002, 2 edycje), Czechach (2006), Chorwacji (2005), Program trafił także do Meksyku (2006),. Argentyny (2001, 2 edycje) i ... Kambodży (2006).

niedziela, 7 lipca 2013

Ulica Sezamkowa

   Pamiętacie puszczaną na początku lat 90 amerykańską wersję Ulicy Sezamkowej? Program pojawił się w telewizyjnej dwójce i trwał godzinę. Nie emitowano wszystkich odcinków tego programu, nie emitowano nawet odcinków od początku (co akurat można zrozumieć, bo początkowe odcinki mogły już dawno się zdezaktualizować). Z tego co pamiętam na dwójce emitowane były odcinki między 2400, a 2700. Nie po kolei, wyrywkowo. Zdarzało się, że po emisji dajmy na to odcinka nr 2540, tydzień później puszczano odcinek nr 2470.
   Ulica Sezamkowa to program edukacyjny dla dzieci. W Polsce wersja amerykańska była puszczana z lektorem. Pojawiał się w soboty, jakoś w okolicy 11 lub 12, ale dokładnej godziny niestety nie pamiętam. Występowały w nich muppety. Bohaterami byli m.in. Kermit Żaba, Ernie, Bert, Ciasteczkowy Potwór, Elmo, Telly, Oscar, Grover, Wielki Ptak czy też Nochal (Snuffy). Te akurat imiona bardziej do mniej przemawiają, niż przerobione na polskie (Tolek, Hubert, Emil, itp.). Program był ciekawy, oprócz muppetów występowali w nim ludzie, były prezentowane różne ciekawostki ze świata, uczono liter i cyfr. Dla mnie był to pierwszy kontakt z językiem angielskim.
   Program po kilku latach zniknął z anteny, a w zamian zaprezentowano polską wersję Ulicy Sezamkowej. Pojawiła się bodaj w 1997 roku, a głównymi bohaterami byli Owieczka Beata i Smok Bazyli. Pojawiały się również fragmenty programu amerykańskiego, ale odpowiednio przygotowane i zdubbingowane. Szczerze mówiąc polska wersja nie przypadła mi do gustu. Nie tylko dlatego, że trwała zaledwie pół godziny. Nie dziwię się, że nie przetrwała zbyt długo.
   Ulica Sezamkowa powstała w 1969 roku w USA pod nazwą Sesame Street. Do tej pory nakręcono ponad 4300 odcinków. Program trafił do większości krajów na świecie. W części z nich powstały krajowe wersje - jak np. w Wielkiej Brytanii, Rosji czy Chinach. W Polsce, po zakończeniu emisji Ulicy Sezamkowej prezentowany były na kanale Minimini inne programy, w których występowali bohaterowie z Sezamkowej, jak np. Bawmy się Sezamku.
   W ramach ciekawostki przedstawiam natomiast nazwy programu Ulica Sezamlowa w kilku innych językach:
Włochy: Sesamo apriti
Turcja: Susam Sokagi
Szwecja: Sesam
A pod tym linkiem znajdziecie fragment programu w języku angielskim.

sobota, 29 czerwca 2013

Tylko miłość

   Dziś o programie, który pojawiał się w telewizji przez zaledwie kilka miesięcy. Chodzi o program "Tylko miłość" emitowany przez TVN w niedzielne wieczory (ok. 20.30) jesienią 2002 roku. 
   Tylko miłość, jak sama nazwa wskazuje, to program typu reality o miłości. Program pokazywał ludzi, którzy z pomocą telewizji próbowali pogodzić się z ukochaną osobą, znaleźć drugą połówkę, przełamać nieśmiałość i wyznać komuś miłość... Bohater w studiu opowiadał o osobie, którą kochał i do której z kamerą udawali się producenci programu. Pokazywali nagrane wideo wskazanej przez bohatera osobie, na koniec pytając czy chce z ową osobą się zobaczyć. Zazwyczaj dochodziło do spotkania zarówno podczas prezentacji nagrania jak i w studiu. Nie zawsze jednak tak było.
   Szerokim echem odbiła się historia Grzegorza z Jastrowia, którego próba pogodzenia się z ukochaną nie powiodła się. Załamany chłopak, wyśmiewany przez mieszkańców rodzinnej miejscowości, popełnił samobójstwo. Nie chcę zagłębiać się w ów smutny temat, jeśli ktoś chce dowiedzieć się więcej, pod linkiem poniżej znajdzie odnośnik do materiału
   Gdy oglądałem ten program, uważałem go za fajny. Po latach twierdzę jednak, że był głupi. Przede wszystkim dlatego, że starano się zbić pieniądze grając na ludzkich emocjach. Nie było to miłe. Dobrze więc, że szybko program z anteny zniknął.
   Tylko miłość, najczęściej pod nazwą "All you need is love" pojawił się w wielu krajach, nie jest to bowiem polski wymysł. Program rozpoczynał się refrenem piosenki The Beatles pod tym właśnie tytułem. Prowadzącym był Michał Gulewicz.

sobota, 22 czerwca 2013

Idol

   Nie był to pierwszy program, w którym uczestnicy rywalizowali o miano najlepiej śpiewającego w programie z cyklu talent-show. Był to jednak pierwszy program, który tak bardzo zapadł w pamięć. Mowa o, emitowanym w latach 2002-2005 przez Polsat. programie Idol.
   Zasady banalnie proste. Najpierw castingi, podczas których chętni prezentowali swoje umiejętności wokalne. Oceniało ich profesjonalne jury, w pierwszej, drugiej i czwartej edycji w składzie 4-osobowym, zaś w 3 w składzie pięcioosobowym. Jeśli uczestnik zachwycił większość jurorów, przechodził do następnej rundy. W przypadku remisu decydujący głos miała osoba, która danego dnia pełniła rolę przewodniczącego. Spośród wszystkich, którzy spodobali się jurorom, wybierane były osoby, które występowały na żywo w kolejnych odcinkach programu. W ten sposób wyłoniono 10 finalistów. W kolejnych odcinkach finałowych odpadała jedna osoba, ta, która otrzymała najmniej głosów od telewidzów. W decydującej batalii śpiewały dwie osoby.
   Rolę jurorów pełnili Kuba Wojewódzki (3 edycje), Jacek Cygan (4 edycje), Elżbieta Zapendowska (4 edycje), Robert Leszczyński (4 edycje), a także w jednej edycji Maciej Maleńczuk i Marcin Prokop. Właśnie Maleńczuka uważam za najsłabszego jurora Idola. Nie miał nic ciekawego do powiedzenia, często jego komentarze brzmiały po prostu "źle, dwója"... 
   Program wykreował kilka gwiazd sceny muzycznej. Co prawda o Alicji Janosz, zwyciężczyni pierwszej edycji, trudno powiedzieć, by zrobiła wielką karierę. Dotychczas wydała zaledwie dwie płyty, a ja jakoś nie kojarzę jej piosenek poza tą śpiewaną wspólnie z innymi ludźmi z Idola oraz piosenką do Księgi Dżungli 2. Są jednak inni, którzy znaleźli się w finałowej dziesiątce pierwszej edycji, a którzy zrobili karierę, nagrali kilka popularnych piosenek. Choćby Ewelina Flinta, która co prawda też już dawno nie nagrała nowej płyty, a łącznie ma na koncie dwa krążki, jednak piosenki "Żałuję", czy też "Nie kłam, że kochasz mnie" (wspólnie z Łukaszem Zagrobelnym) znajdowały się na szczytach list przebojów.
   Inni - Szymon Wydra ma na koncie już cztery albumy, a mnie się podobają dwie jego piosenki: "Teraz wiem", oraz "Jak ja jej to powiem". Ani Dąbrowskiej szerzej przedstawiać nie trzeba, ma wiele piosenek wciąż granych przez różne stacje radiowe i na koncie pięć płyt. Znany jest także Tomasz Makowiecki (Makowiecki Band). Patrycja Wódz swego czasu próbowała sił w zespole Queens, zaś Jakub Rutnicki owszem, zaistniał, ale w polityce. Obecnie zasiada w sejmie jako poseł PO. Niezbyt pochlebne opinie krążą natomiast po internecie o Małgorzacie Stępień. W komentarzach choćby tutaj można przeczytać, że finalistka pierwszej edycji Idola jest naciągaczką, która pożycza pieniądze na nagranie płyty, którą to nagrywa już od 10 lat i nie oddaje owych pieniędzy....
   O pozostałych finalistach pierwszej edycji słuch zaginął, choć na przykład Paweł Nowak coś kilka lat temu próbował zrobić w kierunku muzycznym...A kogo jeszcze wypromował w pozostałych edycjach Idol? Monika Brodka wygrała trzecią edycję i jest obecnie znaną piosenkarką. zwycięzca czwartej edycji Maciej Silski ma na koncie dwie płyty. Nagrywa także Sławomir Uniatowski (finalista drugiej edycji), choć trudno powiedzieć, by był obecnie popularnym wokalistą. Bartosz Szymoniak, który zajął trzecie miejsce w 4 edycji, został wokalistą w zespole Sztywny Pal Azji. Hania Stach (druga edycja) nagrała dwa albumy, ale nie należy, przynajmniej w moim odczuciu do popularnych wokalistek. Mariusz Totoszko (finalista 2 edycji) jest wokalistą zespołu Volver. Damian Aleksander (2 edycja) poświęcił się bardziej karierze aktorskiej niż muzycznej. Bartosz Król (2 edycja) natomiast przez kilka lat był wokalistą zespołu Mafia, a obecnie liczy na solowy sukces z nową płytą. Zwycięzca drugiej edycji Krzysztof Zalewski zadowolił się na razie jedną płytą. Śpiewać próbuje też m.in. Jakub Kęsy (3 edycja), Piotr Lato (4 edycja), Dominika Kasprzycka (4 edycja, zespół Singin' Birds) czy Michał Karpacki (3 edycja).
   Program cieszył się sporą popularnością wśród ludzi, którzy mieli marzenie, by zaistnieć w muzycznym biznesie. Nagrodą dla zwycięzcy było bowiem możliwość przygotowania, nagrania i promocji płyty.
   Idol nie jest polskim pomysłem. Program powstał w 2001 roku w Wielkiej Brytanii pod nazwą "Pop Idol" (powstały dwie edycje). Emitowany był w kilkudziesięciu krajach. Najwięcej edycji powstało w USA (obecnie planowana jest 13 edycja programu). Program pojawił się również m.in. w Kanadzie, Brazylii (Idolos, obecnie 7 edycja), Australii, Arabii Saudyjskiej (obecnie 2 edycja), Niemczech (w tym roku odbyła się 10 edycja), Francji (Nouvelle Star), Holandii, Portugalii, Szwecji (obecnie 9 sezon), Turcji (Turkstar, tylko jedna edycja w 2004 roku) czy Rosji (Narodnij Artist).
   Idol pojawił się jednak także w mniejszych lub mniej popularnych krajach. Obecnym był w Nowej Zelandii, Belgii, Grecji, Norwegii (obecnie 7 sezon), Portoryko, Bułgarii (Music Idol), Danii, Czechach (Cesko hleda Superstar), Słowacji (Slovansko h'lada SuperStar), Finlandii (niedawno zakończyła się 7 edycja), Chorwacji, Estonii (Eesti otsib superstaari), Macedonii i Islandii (Idol Stojrnuleit).
   Idol zawędrował także do innych krajów spoza Europy. Obecny był w Armenii (Hay SuperStar), Gruzji (Geostar), Indiach, Kazachstanie, Chinach (zadebiutował w tym roku pod nazwą: Zhōngguó Mèng Zhī Shēng), Indonezji, Nigerii, RPA (obecnie 9 sezon), Wietnamie (Thần Tượng Âm Nhạc), Bangladeszu, Malezji, Singapurze i na Filipinach. To świadczy o tym, jaką popularnością cieszył się ów program.

sobota, 15 czerwca 2013

Magia liter

Magia liter to teleturniej, który gościł na antenie TVP 2 w połowie lat dziewięćdziesiątych. Według wikipedii emitowany był w latach 1995-1998, ja jednak mam wrażenie, że znacznie krócej pojawiał się w telewizji. Emitowany był na pewno w piątki o 19.30, ale wydaje mi się, że mógł się on pojawiać przez jakiś czas także w soboty i niedziele.
    Zasady nie były zbyt skomplikowane. Plansza złożona z 35 pól, na każdym polu litera. Zadaniem uczestników było ułożenie słowa z liter, które widzi na planszy (minimum czteroliterowego), rzeczownik w mianowniku, bez nazw własnych. Jeśli ułożył, z planszy znikały wykorzystane przez niego litery, odsłaniając ukryty pod nim obraz lub zdjęcie. Uczestnik miał kilka sekund na odgadnięcie, co przedstawia dany obraz czy zdjęcie, dla ułatwienia podana była kategoria (np. miejsce, sztuka).
   W teleturnieju brały udział trzy osoby, za każdą wykorzystaną literę zarabiały po punkcie, za każdą wygraną rundę - odpowiednią liczbę punktów (najwięcej za odgadnięcie w pierwszej minucie). Gdy z liter pozostałych na planszy nie dało się ułożyć wyrazu (lub uczestnicy nie potrafili tego zrobić), ani nikt nie potrafił odgadnąć hasła, runda się kończyła i przechodzono do następnej. Osoba, która po ok. 22 minutach uzbierała najwięcej punktów, przechodziła do finału. W finale uczestnik musiał ułożyć 7 pięcioliterowych słów z rozrzuconych liter. Miał na to 1,5 minuty. Haczyk polegał na tym, że pod jednym z pół-liter ukryte było pole bank. Gdy uczestnik na nie trafił, tracił pieniądze, które mógł odzyskać tylko, jeśli odgadnie wszystkie hasła. Gdy tego nie zrobił, pula przechodziła do następnego odcinka.
   Teleturniej prowadził Wojciech Pijanowski. Lubiłem ten program ze względu na to, że zawsze mnie fascynowały programy, w których można choć trochę połamać sobie głowę. A w "Magii liter" mogłem pobawić się w układanie wyrazów lub odgadywanie słów w finale...
   A dla przypomnienia fragment programu, który znajdziecie tutaj

sobota, 8 czerwca 2013

Yattaman

   Kolejna porcja wspomnień z dzieciństwa. Kolejną bajką, którą wiele dzieciaków 20 lat temu się zachwycało, było anime Yattaman.
   Po latach, jakiś czas temu, obejrzałem wszystkie odcinki tej bajki. I w mojej głowie pojawiło się tylko jedno pytanie. Co takiego mnie zachwyciło w tej bajce? Przecież jest ona niezwykle prosta, scenariusz niemal każdego odcinka przewidywalny aż do bólu, odcinki były niezwykle do siebie podobne... 
   Bohaterem bajki była para bohaterów - Gan-chan i Janet (Yattaman i Yattamanka), którzy walczyli z bandą Drombo (Dronio, Boyakki, Tonzler). Banda owa miała za zadanie znaleźć części kamienia Dokuro, Yattamani chcieli im w tym przeszkodzić. W każdym odcinku banda Drombo konstruowała nowego robota, który walczył z wytypowanym robotem przez Yattamana.
   Yattaman miał do dyspozycji najpierw tylko Yatta-psa, potem także Yatta-pelikana i yatta-rybę. W jednym z odcinków yatta-pies został zniszczony, z jego części powstał yatta-król. W nim po pewnym czasie skrywały się trzy inne roboty, z których jeden w danym odcinków ruszał do boju - yatta-panda, yatta-doiler i yatta-bull. Pod sam koniec pojawili się jeszcze yatta-słoń (zastępca króla) i yatta-mistrz (dodatkowy robot siedzący w środku). Ten cały yatta-mistrz był po prostu beznadziejny...
   Jak wybierano robota? Robbie-robbie, robot, towarzyszący yattamanom o wyglądzie kostki służył za maszynę losującą. W ciemno jednak można było założyć, że (z nielicznymi wyjątkami) o tym, który robot ruszy do boju, zadecyduje banda Drombo. Jeśli zbudują robota wodnego - będzie walczyć ryba, itp. Z każdego robota w finałowej scenie wychodziły małe robociki, które dokonywały zniszczenia robota przeciwników. Najpierw były to małe zwierzątka (na przykład aligatory lub hipopotamy), potem przedmioty (np. młotki). Rozbiórkę kończył wybuch i dość często obnażenie biustu miss Dronio (Japończycy lubią prezentować w bajkach nagość)...
   Odcinek niemal zawsze kończył się karą dla Drombo ze strony Dokurobei, który dowodził nimi i mówił, gdzie mają szukać kamienia (zwykle wskazówki były błędne). Odcinki nawiązywały do innych znanych postaci, jak na przykład Robinson czy Pinokio... 
   Nakręcono łącznie 108 odcinków., które były nadawane na antenie Polonii 1 i Super 1. Wiele osób z sentymentem wspomina ów serial. Oto więc link do części pierwszego odcinka:
Yattaman odcinek 1

sobota, 1 czerwca 2013

Ekspedycja

   Pamiętacie program emitowany przez stację TVN - Ekspedycja? Przez niektórych ów program był porównywany do "Agenta". Nie pod względem zasad, ale pod względem oceny jakości programu. Według mnie był to jednak zdecydowanie słabszy program.
   Powstała tylko jedna edycja tego programu, emitowana pomiędzy pierwszą i drugą edycją "Agenta", latem 2001 roku. Udział wzięło 12 uczestników (6 kobiet i 6 mężczyzn). Zawodnicy wykonywali w każdym odcinku zadania - przede wszystkim sportowo-wytrzymałościowe. Co dwa dni każdy zawodnik oceniał innych w skali od 1 do 10, uczestnik, który otrzymał najmniejszą liczbę punktów musiał opuścić grę. Zdarzało się, że ktoś poprzez pewne zadanie (lub dzięki losowaniu) otrzymywał w danym dniu nietykalność. 
   Wspomniane warunki eliminacji sprzyjały kombinowaniu i eliminowaniu ludzi lubianych, ale będących zagrożeniem dla innych, jeśli chodzi o wygraną. Powstawały grupy, które umawiały się, kogo będą chcieć w danym dniu wyeliminować. Pod koniec gry, gdy zostały cztery osoby, z czego trójka, która umówiła się między sobą, że wyeliminują tego czwartego, doszło do ciekawej sytuacji. Prowadzący, którym był Radosław Pazura, zadecydował, że nastąpi losowanie, kto będzie w danym dniu nietykalny. Szczęście uśmiechnęło się do osoby spoza trójki - Piotra. Przez to odpadła Daria, jedyna kobieta pozostała na placu boju, bo faceci postanowili wyeliminować właśnie ją. 
   Zwycięzca, a więc Daniel bardzo mnie irytował. Grał, albo też był, cwaniaka, który wszystko wie najlepiej. Kombinował najmocniej, jak tu wygrać i wyeliminować wszystkich, a za przykład niech posłuży jedno z zadań wykonywanych, gdy pozostało na placu boju czterech uczestników. W dwóch grupach - Daniel z Piotrem (spoza trójki), a także Robert z Darią mieli wykonać zadanie - przejść określony odcinek drogi do wyznaczonego miejsca. Daniel wmawiał całą drogę Piotrowi, że nie muszą się spieszyć, bo i tak będą wcześniej, bo przecież Daria to słaba kobieta i nie da rady za szybko dotrzeć na metę. A później bezczelnie udawał zdziwienie...
   Główną nagrodą był Samochód Subaru Forester GL. Wygrał go Daniel. Program został zrealizowany na licencji norweskiego programu "71 nord". Program pojawił się także w innych krajach, choćby Szwajcarii, Szwecji, Danii, Wielkiej Brytanii, wspólnej wersji dla Kanady i USA czy Belgii. Oczywiście najwięcej edycji wyemitowano w Norwegii - w tym roku powstała już 17 edycja programu. Za to ciekawostką jest, że licencję wykupiła swego czasu także niemiecka stacja RTL 2, ale nie zdecydowała się na realizację formatu.
   Nie udało mi się niestety znaleźć żadnego odcinka programu. A szkoda, może po latach byłbym mniej krytyczny wobec niego?

sobota, 25 maja 2013

Trzy kwadraty

   Trzy kwadraty - teleturniej nadawany w latach 90 przez Polsat. Bodaj jeden z pierwszych interaktywnych teleturniejów w Polsce. Puszczany był wczesną porą, bodaj we wtorki (albo środy) ok. 14.30.
   Niewielu zapewne ten teleturniej pamięta, ja też, jak przez mgłę wspominam ten teleturniej. Pamiętam, że trwał niespełna pół godziny, a prowadzącym był Dariusz Kordek. Emitowany był w latach 1996-1999. 
   Zasady? Na początku pokazywane były trzy kwadraty - w kolorach żółtym, czerwonym i... chyba zielonym. Każdy z nich składał się z dziewięciu pól. Część pól (nie pamiętam dokładnie ile, ale między 6 a 9) było od razu podświetlone. Następnie telewidzowie dzwonili do studia i odpowiadali na pytanie. W przypadku dobrej odpowiedzi wylosowane pole na jednym z kwadratów podświetlało się, a uczestnik mógł odpowiedzieć na kolejne pytanie. Nie pamiętam dokładnie, ale wydaje mi się, że jakaś drobna kwota pieniężna była nagrodą za każdą dobrą odpowiedź, a uczestnik mógł zrezygnować i zabrać pieniądze, albo zaryzykować i wziąć kolejne pytanie i pole.
   Nagrodę główną można było wygrać w momencie, gdy się "naświetliło" cały kwadrat - nagrodą był na przykład telewizor. Generalnie jednak w żadnym z oglądanych przeze mnie odcinków żadnego z kwadratów nie udało się zapełnić. Ludzie często mieli problemy z odpowiedzią na pytanie. W internecie krąży nawet króciutki fragment programu, w którym Kordek mówi, że to wszystko przez to, że "niektórzy nasi telewidzowie nie grzeszą inteligencją".
   Oczywiście można uznać, że teleturniej nie należał do jakoś szczególnie fajnych czy ambitnych. W porównaniu jednak z obecnie proponowanymi teleturniejami interaktywnymi, gdzie przez 15 minut nie można się dodzwonić, a zagadki często bywają banalne, a wręcz głupie (choć czasem są też trudne), "Trzy kwadraty" należy uznać za jeden z mądrzejszych teleturniejów tego typu.

sobota, 18 maja 2013

Zulu Gula

   W kraju Zulu Gula życie to poemat, szkoda, że takiego kraju nie ma.... Tak kiedyś kończył się program satyryczny/rozrywkowy, zatytułowany Zulu-Gula.
   Jeden z pamiętnych tekstów z tego programu brzmiał: "Murarz, to jest bardzo delikatna cłowiek. Jemu się zawse myli zaprawa z zakąską, więc woli od razu się zaprawic i zakąsic."... Za to najczęściej padało sformułowanie: "Proszę państwa, Polska, to jest bardzo ciekawa kraj..."
   Satyryczny program trwał średnio 10-15 minut. Emitowany był w TVP 1 w latach 1992-1995,. najpierw w czwartki, a następnie w piątki przed wieczorynką. Program satyryczny wyśmiewał polską rzeczywistość, przywary i cechy Polaków. Rolę Zulu-Guli grał Tadeusz Ross, ubrany w żółty beret i czerwoną marynarkę. Odgrywał rolę przybysza z innej planety...
   Program cieszył się sporą popularnością, dziwi więc, że wytrwał na antenie ledwie trzy lata. Nie przypominam sobie, by puszczano gdzieś powtórki. Za to pamiętam, że w 1995 roku w tygodniku telewizyjnym "Tele-świat" przez kilka miesięcy zamieszczane były teksty autorstwa "Zulu-Guli". Często były dosyć zabawne.
   Dziś wielu młodych nie wie, kto to był Zulu-Gula. Dlatego dla przypomnienia - ciekawe fragmenty tego programu znajdziecie pod tym linkiem.

sobota, 11 maja 2013

O co chodzi?

   Dziś o kolejnym zapomnianym teleturnieju, za którym ja akurat przepadałem, a przynajmniej za początkowymi odcinkami.
   Teleturniej był emitowany... w dwóch stacjach. Nie pamiętam dat, ale pod koniec lat dziewięćdziesiątych (zdaje się, że w 1998 lub 1999) można było go oglądać w TVP 1 (chyba w soboty po Teleexpressie), zaś w 2000 roku emitowała go stacja TVN (w niedzielne popołudnie, ok. 13-13.30). To teleturniej "O co chodzi?" prowadzony przez Agnieszkę Wróblewską.
   Jakie były zasady? Najkrócej rzecz ujmując chodziło o rozwiązywanie rebusów. Pokazany był obrazek, albo też krótka animowana scenka, która przedstawiała jakieś przysłowie, powiedzenie lub związek frazeologiczny. Zadaniem uczestników (rywalizowały ze sobą dwie osoby) było odgadnięcie, o co chodzi w tym obrazku. Przykładowe hasła: "Ni pies, ni wydra", "co dwie głowy, to nie jedna", "bujać w obłokach", itp.
   W wersji TVN w finale zawodnik musiał odgadnąć w ciągu minuty pięć haseł, które utworzą linię na diagramie. Jeśli mu się udało, wygrywał nagrodę główną (nie pamiętam, co nią było - podobno jakaś wycieczka). Jeśli nie, do puli pieniędzy zgromadzonej podczas poprzednich rund otrzymywał pieniądze za każde odgadnięte hasło (nie były to wielkie kwoty). Jeśli zawodnik stwierdził, że nie uda mu się ułożyć linii, mógł po prostu odgadnąć inne hasła, żeby zarobić pieniądze.
   Teleturniej podobał mi się przede wszystkim dlatego, że można było wraz z uczestnikami pobawić się w zgadywanie haseł, że teleturniej zmuszał do wysiłku umysłowego. Szkoda, że zarówno w TVP 1 jak i na TVN emitowany był przez zaledwie kilka miesięcy. I jak to często bywa w przypadku ciekawych programów, ciężko znaleźć cokolwiek w internecie na temat tego teleturnieju. Choćby jakiegoś zdjęcia, czy fragment odcinka. A szkoda, bo ja na przykład chętnie bym sobie przypomniał ów program.

sobota, 4 maja 2013

Strażnik Teksasu

   Przyszedł czas na przypomnienie kolejnego serialu, który - szczególnie w latach 90 cieszył się sporą popularnością. To Strażnik Teksasu, który można było oglądać w piątkowe wieczory na Polsacie. Pamiętam, że na początku każdy odcinek zaczynał się o 21, później jednak chyba przesunięto porę emisji o godzinę wcześniej.
   Tytułowym bohaterem był Walker, grany przez Chucka Norrisa. Wraz z przyjaciółmi - Trivettem i Aleks walczyli z przestępczością. Czyli innymi słowy był to serial kryminalny (policjanci) z elementami sztuk walki. 
   Przez pewien czas był to mój ulubiony serial, uwielbiałem po prostu go oglądać. Wspominam pierwszą czołówkę serialu, która znacznie różniła się od tej, która towarzyszyła w dalszych seriach. Zresztą możecie sami zobaczyć - nie było piosenki, sama muzyka, inna niż ta, którą wielu pamięta.
   Łącznie nakręcono 203 odcinki serialu. W Polsce emitowano go przez kilka lat. Obecnie również go można oglądać, emitowany jest jednak w mało znanym kanale Universal channel. Biorąc pod uwagę poziom niektórych prezentowanych seriali na ogólnodostępnych antenach można zaryzykować stwierdzenie, że puszczony Strażnik Teksasu o odpowiedniej porze (ok. 20) mógłby znów przyciągnąć spore grono osób przed telewizory. W nim przynajmniej coś się dzieje...

sobota, 27 kwietnia 2013

Randka w ciemno

   Program, który w latach dziewięćdziesiątych cieszył się ogromną popularnością. Nadawany był w latach 1992-2005 w programie pierwszym. Randka w ciemno pojawiała się na antenie w piątki, ok. 18. Był jednak moment, że emisja została przeniesiona na niedzielę.
   Na czym polegał program? Składał się z trzech części. Uczestniczka dokonywała wyboru spośród trzech panów, uczestnik spośród trzech pań, a także pojawiała się opowieść i prezentacja filmu z wycieczki, na którą jeździli zwycięzcy.
   Jak wyglądał dokładniej wybór? Najpierw pojawiało się trzech kandydatów (kandydatek), którzy mówili telewidzom kilka słów o sobie. następnie kandydaci byli zasłaniani parawanem, by wybierający nie widział ich twarzy. Pamiętam, że wielokrotnie wśród znajomych słyszałem opinię, że ludzie i tak widzą się albo przed programem, albo że parawan niezbyt dokładnie zasłania uczestników. Ciekawe, jaka była prawda...
   Wybierający zadawał każdemu kandydatowi trzy pytania (każdy odpowiadał na te same). Nie były to jednak zwykle pytania typu czym się zajmujesz, itp., ale: Co byś mi podarował na pierwszej randce, co robisz, gdy widzisz przystojnego nieznajomego na dyskotece/w kawiarni (itp.). Po serii odpowiedzi pojawiał się tak zwany głos, który podsumowywał wypowiedzi kandydatów. Następnie zwycięzca czekał za parawanem, zaś wybierający poznawał osoby, których nie wybrał. No i wreszcie następowało odsłonięcie parawanu i... czasami widać było na twarzach uczestników rozczarowanie... Kolejny etap, to wybór jednej z dwóch kopert, w których kryły się wycieczki. Para, która przed chwilą się poznała, udawała się na ową wyprawę, by po powrocie opowiedzieć wrażenia w programie...
   Zdarzyło się, że para, która poznała się w programie, potem wzięła ślub...
   Program prowadził Jacek Kawalec, którego po pewnym czasie zastąpił Tomasz Kammel. Jakoś tego drugiego prowadzącego nie za bardzo trawiłem... Po niespełna trzynastu latach program, ze względu na niską oglądalność zniknął z anteny....
   I jeszcze wspomnienie z dzieciństwa. Pamiętam, że będąc w jednej z klas szkoły podstawowej (bardziej w trzeciej niż w siódmej), bawiliśmy się w Randkę w ciemno. Za kurtynę służył fragment tablicy ściennej, a jako że wszyscy znaliśmy się i mogliśmy rozpoznać po głosie, wyboru rzeczywiście dokonywano w ciemno - to znaczy tuż przed wyborem dziewczyny lub faceci zmieniali miejsca... :)