sobota, 31 sierpnia 2013

Piramida

   Nieco zapomniany, przez niektórych uważany za bardzo słaby, wręcz idiotyczny teleturniej jest bohaterem dzisiejszego wpisu. O jaki teleturniej chodzi? Piramida, która zdaje się była nadawana w latach 1997-99. Program emitowała stacja Polsat, a puszczany był bodaj w poniedziałki (a może inny dzień tygodnia, dokładnie nie pamiętam) około 14.
   Przyznam, że ja również zapomniałem nieco zasady owego teleturnieju, toteż starałem się odświeżyć pamięć poprzez odszukanie w internecie choć jednego odcinka owego programu. Nie udało się. Niemniej napiszę to co pamiętam. Na początku program prowadził Hubert Urbański, potem Andrzej Strzelecki. Nie pamiętam, ile można było konkretnie wygrać. W komentarzu pod postem Michał napisał, że max. 5 tys. (po 2,5 tys. za każdą rundę) i niemal na pewno była to prawda.
   W teleturnieju brały udział dwie dwuosobowe drużyny (znów posłużę się komentarzem Michała, bo to akurat wyleciało mi z pamięci - każda drużyna składała się z uczestnika i znanej powszechnie osobistości). Na piramidzie wyświetlonych było sześć kategorii haseł. Grupy na zmianę wybierały kategorię dla siebie, a następnie w określonym czasie (chyba 30 sekund) jedna z osób miała za zadanie opisać na zasadzie skojarzeń siedem haseł z danej kategorii w taki sposób, by druga osoba je odgadła. Za każdą poprawną odpowiedź przyznawany był punkt. Grupa, która zgromadziła największą liczbę punktów przechodziła do finału. W przypadku równej liczby - przeprowadzano dogrywkę (niestety szczegółów nie pamiętam).
   Jak przebiegał finał? Był niejako odwrotnością poprzedniej rundy. Tym razem gracze mieli do dyspozycji 60 sekund. Znów jedna osoba naprowadzała drugą na poprawną odpowiedź, tym razem jednak hasło mogło brzmieć na przykład "Przeboje Czerwonych Gitar" czy "Przybory szkolne"... Potem następowało mieszanie par (uczestnicy "nieznani" zamieniali się miejscami) i znów od nowa - trzy kategorie i finał.
   Lubiłem ów program. Zdarzały się w nim zabawne sytuacje. Szkoda, że nie wytrwał długo na antenie. Szkoda też, że po zdjęciu z anteny słuch o nim zaginął na tyle skutecznie, że trudno cokolwiek znaleźć na jego temat.
   Piramida nie jest teleturniejem wymyślonym w Polsce. Pojawił się w Stanach Zjednoczonych w 1973 roku. W ciągu czterdziestu lat trafił do wielu krajów. Emitowany był m.in. przez kilkanaście lat w niemieckim ZDF, czy też francuskim kanale France 2. Pojawił się też m.in. w Australii, Chile (Contrarreloj), Egipcie (El Haram), Estonii, Indonezji, Izraelu, SIngapurze, Tajlandii, Wenezueli i Wietnamie (Kim tu thap).

wtorek, 27 sierpnia 2013

Pogromcy mitów - mój nowy blog

Postanowiłem stworzyć nowy blog poświęcony wciąż istniejącemu programowi - Pogromcy mitów. Będzie uzupełniany, w przeciwieństwie do tego bloga, nieregularnie. Znajduje się pod adresem:
Kolejny wpis dotyczący dawnych programów TV jak zwykle w sobotę...

niedziela, 25 sierpnia 2013

Clipol

   Dziś krótko o jednym z muzycznych programów jakiś czas temu emitowanych w TVP 2. Emitowany był w latach 1994-1998 (tak sugeruje wikipedia) ok. 14.20-14.30 od poniedziałku do piątku. Program emitował polskie teledyski. Dzielił się na dwie części. Pierwsza, to tzw. nowości - jedna premiera i piosenki, które były premierami w ciągu ostatnich dwóch lub trzech dni. Druga część poświęcona natomiast była starszym przebojom. Tam emitowane były bodaj trzy starsze teledyski. Czasami zdarzał się program poświęconym jednemu artyście (puszczano kilka przebojów tego samego wykonawcy).
   Program trwał niespełna pół godziny. Fajnie było posłuchać różnych przebojów, jednak - jak niemal wszystkie muzyczne programy tego typu zniknął z anteny. Nie ma się jednak co dziwić, w końcu powstało tyle kanałów muzycznych, że krótki program w Telewizji Publicznej nie miałby większych szans w rywalizacji z owymi stacjami. No chyba, że zawierałby coś, czego tam nie można znaleźć. Ale to już pod rozwagę ludzi z TVP.

sobota, 10 sierpnia 2013

Maraton uśmiechu

   Dziś postanowiłem napisać o teleturnieju, a raczej programie rozrywkowym, w którym sam miałem okazję wziąć udział. To Maraton uśmiechu.
   Program pojawił się na antenie TVN pod koniec lat 90. W wikipedii znalazłem informację, że po raz pierwszy ukazał się w 1999 roku, jestem jednak niemal pewien, że nadawany był on od początku istnienia stacji, a więc października 1997 roku. Zasady były bardzo proste. W każdym odcinku rywalizowały ze sobą cztery wybrane w eliminacjach osoby, które w określonym czasie (1,5 minuty) opowiadały dowcipy. Następnie zgromadzona w studiu publiczność wybierała dwójkę najlepszych, która w drugiej rundzie walczyła o zwycięstwo. Zwycięzca otrzymywał nagrodę odcinka (w czasie gdy ja brałem udział była to wieża stereo) i przechodził do kolejnego etapu. Organizowano bowiem potem rywalizację zwycięzców poszczególnych odcinków, aż wreszcie wybierano najlepszego opowiadacza żartów w danym roku.
   Zasady zmieniły się w 2006 roku. Wówczas to pojawiać zaczęły się znane osoby, które opowiadały żarty. Był to początek końca owego programu, ostatnie odcinki to udział jedynie gwiazd. Show zostało zdjęte z anteny w 2007 roku. Na początku program prowadził Mariusz Czajka. Potem pojawiali się inni prowadzący: Manuela Michalak, Andrzej Grabarczyk, Aleksandra Wolf czy kabaret Chatelet. W momencie gdy ja brałem udział, prowadzącymi były Aleksandra Wolf i Manuela Michalak. W studiu gościła też orkiestra czy też grupa muzyczna, którą dowodził Misza Hajrulin. Dbała ona o oprawę muzyczną, zaś na koniec każdego odcinka Misza opowiadał dowcip.
   Przez pewien czas istniał też program w wersji dla dorosłych, nadawany w sobotnie wieczory około północy. Zdaje się, że chyba gwiazdy opowiadały w nich sprośne dowcipy.... A poniżej fragment programu w wersji normalnej.
   Na koniec napiszę, jak wyglądały eliminacje i nagranie programu. Eliminacje odbyły się w Warszawie w siedzibie TVN (wówczas ul. Augustówka). Wszyscy, którzy pojawili się na castingu weszli do pewnej sali i przed ustawioną kamerą i oceniającymi ludźmi opowiadali dowcipy. Jednym przerywano już po jednym czy dwóch dowcipach, inni mówili nawet 4 czy 5. Po wypełnieniu kwestionariusza i "występie" można było albo posiedzieć i posłuchać innych, albo iść do domu. Po bodaj miesiącu, albo nawet dłużej otrzymałem telefoniczną informację, że dostałem się do programu. Byłem w szoku, bo zdążyłem już o tym zapomnieć...
   Na nagraniu miałem się pojawić już o godzinie 9. Byłem nieco przed, potem doszli moi konkurenci. Siedzieliśmy bodaj 1,5 godziny, zanim wreszcie pewna kobieta o imieniu Renata zaczęła nas przesłuchiwać. To znaczy musiałem opowiedzieć jej wszystkie, albo prawie wszystkie dowcipy, które miałem przygotowane, a ona mówiła, którego nie mogę opowiedzieć (seksistowskie, "niesmaczne", "reklama", itp. - takie były argumenty). Potem kolejne dwie godziny czekania, aż zacznie się nagranie. Pamiętam, że przegrani otrzymywali nagrodę pocieszenia w postaci czekolady.
   Byłem zestresowany, co zauważyła Manuela. Próbowała mnie uspokoić. Nawiasem mówiąc nie spodziewałem się, że obydwie prowadzące będą ode mnie niższe, mimo że ja ledwo przekraczam 170 cm. Nie wygrałem, ze względu na stres, tak przynajmniej usłyszałem. Babce, która mnie przesłuchiwała podobały się dowcipy, mówiła, że większości z nich nie znała, ale ten stres... Po nagraniu przyszedł jeszcze czas na podpisanie umowy o dzieło i można było spadać do domu. Program w telewizji pojawił się 1,5 miesiąca później.
   I jeszcze jedna kwestia. Miałem wówczas przygotowany taki oto dowcip (dla jednych śmieszny, dla innych nie):
- Kochanie, czy mogę mówić do Ciebie Ewa?
- Mam na imię Kasia, czemu chcesz mówić do mnie Ewa?
- Bo jesteś moją pierwszą....
- A czy ja mogę do Ciebie mówić Peugeot?
- Dlaczego właśnie tak?
- Bo jesteś moim 206....
Dowcip ten został skreślony na przesłuchaniu, ze względu na padającą w nim markę samochodu. Miesiąc później w wydaniu świątecznym opowiedział go jednak Krzysztof Ibisz.... Innymi słowy, gwiazdy mogą więcej.

sobota, 3 sierpnia 2013

Nieustraszony

   Dziś czas na kolejny serial, który był emitowany w latach 90 na Polsacie, za którym po prostu przepadałem. Mowa o serialu Nieustraszony.
   Emitowany był w czwartki o 20. Główną rolę grał David Hasselhoff. Wcielił się w postać Michaela Knighta, który pracując dla Fundacji na rzecz Prawa i Rządu rozwiązywał zagadki kryminalne, tropił bandytów, słowem - zbawiał świat. Pomagał mu w tym supernowoczesny samochód KITT, który potrafi mówić i myśleć, sam potrafi jeździć, otwierać drzwi, itp. Miał także funkcje typu skanowania pomieszczeń (tego, kto kryje się za ścianą). Michael porozumiewał się z nim na odległość za pomocą urządzenia przypominającego zegarek.
   W Polsce serial pojawił się w 1995 roku. Łącznie nakręconych zostało 90 odcinków. Serial w późniejszych latach emitowany był przez TV 4, a także TVP 1. Telewizja Polska puszczała jednak ten serial chyba tylko na zasadzie zapchajdziury, kto bowiem może pozwolić sobie na oglądanie telewizji o 10 rano? Zresztą dziwne było tłumaczenie. Do dziś pamiętam, że po obejrzeniu jednego z odcinków na jedynce zastanawiałem się, dlaczego imię samochodu tłumaczone jest jako "K", czy też "Ka"...
   W tym roku serial pojawił się na kanale 13TH Street Universal. Nie jest on jednak dostępny dla wszystkich, więc na pewno nie będzie cieszył się sporą oglądalnością.
   Oryginalny tytuł serialu brzmiał Knight rider. Na wspomniane 90 odcinków złożyły się 4 serie kręcone w latach 1982-1986. Emitowano go w wielu krajach na całym świecie. Pojawił się m.in. w Hiszpanii, Kolumbii, Argentynie, Meksyku, Chile, Peru, Dominikanie, Paragwaju, Włoszech, Francji, Portugalii, Niemczech, Węgrzech, Finlandii, Czechach, Litwie czy Rosji. Cieszył się sporą popularnością, nic dziwnego, że nakręcono kilka dodatkowych filmów i seriali nawiązujących do owego Nieustraszonego.
   I jeszcze kilka ciekawostek związanych z tym, pod jakim tytułem wyświetlany był ów serial w innych krajach:
Rosja - Rycar dorog
Łotwa - Celojosais bruninieks
Litwa - Ratuotas riteris
Francja - K 2000
Finlandia - Ritari Assa
Włochy - Supercar
Turcja - Kara Simsek
Japonia - Naitoraida
Korea Płd. - Jeongyeog Zjagjeon
Chiny - Pili youxia