Dowcipy oznaczone kolorem czerwonym ukazały się też w nr 3/1993 "Dobrego Humoru", a oznaczone kolorem niebieskim w nr 4/1993.
* * *
Anemik prosi pielęgniarkę:
- Siostro, niech siostra otworzy okno!
Pielęgniarka otwiera okno na sali i wraca do dyżurki. Po chwili słyszy:
- Siostroooo! Dooo widzeniaaaaa!
Chirurg do krawca na stole operacyjnym:
- Tniemy, czy szyjemy?
Chirurg uspokaja pacjenta, któremu za chwilę będzie operować nogę:
- To bardzo prosta operacja. Gdy się pan obudzi z narkozy, będzie pan mógł ruszać nogami, a po godzinie będzie pan biegał wokół łóżka. Wieczorem będzie pan mógł pójść do domu piechotą
- A... a czy mógłbym, panie doktorze, po tej operacji troszeczkę sobie poleżeć?
- Co to jest: salowa, siostra, salowa?
- Siostra przełożona!
- Czy wiesz, że Zenek leży w szpitalu?
- Nieprawdopodobne, jeszcze wczoraj widziałem go w towarzystwie bardzo seksownej blondynki...
- Nie tylko ty. Jego żona również!
Do psychiatry przychodzi mężczyzna z żoną i skarży się na jej apatię. Lekarz porozmawiał z pacjentką, potem ją objął, przytulił i kilka razy pocałował. Wreszcie zwraca się do męża.
- Takie właśnie rzeczy są pańskiej żonie potrzebne. Powinny być stosowane przynajmniej co drugi dzień. Na przykład we wtorki, czwartki i soboty.
- Dobrze. We wtorki i czwartki mogę tu żonę przyprowadzać, ale w sobotę zawsze gram z kolegami w karty!
Do szpitala dla psychicznie chorych trafia nowy pacjent. Lekarz pyta:
- Pana nazwisko?
- Napoleon
- Siostro, proszę tego pana dać do "trójki", tam jest już jeden Napoleon.
Nazajutrz lekarz odwiedza obu "Napoleonów":
- Pana nazwisko?
- Napoleon
- A pan - lekarz pyta drugiego - jak się nazywa? Też Napoleon?
- Nie, hi, hi... Jestem pani Walewska!
Do szpitala przywieziono faceta z obciętą nogą. Po długiej operacji pacjent budzi się i stwierdza, że przyszyto mu damską nogę! Po długim pobycie w szpitalu pacjent wraca do domu, jednak nazajutrz znów wraca i mówi do chirurga:
- Panie doktorze, mam pewien kłopot z moimi nogami
- Jaki?
- Kiedy sikam, jedna chce stać, a druga siedzieć.
Do szpitala przywieziono trzech murzynów. Jedna z pielęgniarek zauważa:
- Jakie to dziwne. Jeden z nich ma białego członka
Siostra przełożona:
- Po pierwsze: to nie murzyni, tylko górnicy, a po drugie - ten z białym członkiem na krótko przed wypadkiem był w domu.
- Doktorze, bardzo się niepokoję. To moja pierwsza operacja...
- Niepotrzebnie się pan obawia. To także mój debiut i jak pan widzi, jestem zupełnie spokojny.
Dwaj kierowcy, których pojazdy zderzyły się ze sobą, budzą się w szpitalu na sąsiednich łóżkach.
- Czy myśmy się już gdzieś nie widzieli? - pyta pierwszy
- Nie - odpowiada drugi. - Gdybyśmy się widzieli, nie leżelibyśmy tu.
Dwaj koledzy rozmawiają o pewnym chirurgu:
- On ma chyba mnóstwo wrogów na tym świecie.
- Ale chyba jeszcze więcej na tamtym...
Dwaj wariaci idą przez pustynię. Jeden niesie okno, a drugi drzwi.
- Ale tu gorąco...
- To otwórz okno, ja otworzę drzwi i będzie przewiew!
Dwaj wariaci uciekają z domu wariatów na rowerach. Nagle jeden zatrzymuje się, bierze pompkę i zaczyna pompować... łańcuch u roweru. Przyglądający się temu drugi wariat w chwilę potem odkręca od roweru kierownicę, siodełko i przykręca je z powrotem po uprzednim zamienieniu miejscami.
- Co robisz???
- Z wariatami nie uciekam. Wracam!
Dwóch wariatów postanowiło uciec z zakładu psychiatrycznego ogrodzonego dziesięcioma wysokimi murami. Po przejściu czterech jeden z wariatów mówi:
- Już dalej nie mogę!
- Nie gadaj tyle, idziemy dalej!
Po przejściu siedmiu ten sam mówi:
- Już dalej nie mogę!
- Nie gadaj tyle, idziemy dalej!
Po przejściu dziewięciu murów:
- Jestem wykończony, nie dam rady!
- No dobra, wracamy.
Dyrektor przedsiębiorstwa leży w szpitalnym łóżku z zagipsowaną nogą. Przy łóżku siedzi żona.
- To już drugi raz. Muszę zwolnić mojego kierowcę
- Franiu - prosi żona - Daj mu jeszcze jedną szansę.
Idą dwaj wariaci przez pustynię. Nagle jeden mówi:
- Ale musiało być ślisko!
- Dlaczego?
- Popatrz tylko, ile piachu wysypali
Idą dwaj wariaci przez pustynię. Nagle jeden pyta:
- Masz coś do picia?
- Mam, oranżadę w proszku.
Leżąca w szpitalnej sali wzywa pielęgniarkę:
- Siostro, jeszcze dzisiaj siostra nie mierzyła mi temperamentu!
Leżący na stole operacyjnym pacjent słyszy, jak chirurg zwraca się do siostry-instrumentariuszki:
- Siostro, proszę podawać instrumenty
Pacjent słabym głosem
- To pan doktor chce teraz grać?!
Na korytarzu szpitala spotykają się dwaj chirurdzy.
- Jak tam twoja ostatnia operacja?
- Operacja udana, tylko pacjent nie żyje...
Na oddziale chirurgicznym trwa kolejna operacja. Jedna z sióstr instrumentariuszek telefonuje do szefowej kuchni:
- Pan profesor powiedział, że na obiad może być wszystko, oprócz flaków.
Na oddziale psychiatrycznym lekarz pyta pielęgniarkę:
- Jak czuje się pacjent twierdzący, że jest geniuszem?
- Dużo lepiej. Obecnie uważa jedynie, iż jest bardzo uzdolniony.
Na stole operacyjnym umiera pacjent. Ponieważ chirurg zauważył, że zmarły ma nieprawdopodobnie dużego członka, obciął go, aby ten cud natury pokazać żonie. W domu pokazuje obciętego członka i mówi:
- Zobacz kochanie, jakie to niektórzy mężczyźni mają przyrodzenie.
Żona przez chwilę przygląda się eksponatowi, po czym mówi:
- To Fąfara już nie żyje?
Ordynator szpitala dla psychicznie chorych oprowadza po salach lekarzy przybyłych na wizytację
- Mamy też przypadki ciężkie. Na przykład ten młody człowiek z zasępionymi oczami wlepionymi w ścianę. Przyczyną jego choroby był fakt, iż dziewczyna, którą kochał, poślubiła drugiego.
Nagle korytarz przeszywa przeraźliwe wycie.
- A ten? - pyta jeden z wizytatorów
- To właśnie ten drugi!
- Panie doktorze, czy jak jednym uchem wpuszczę sobie myszkę, to mi wyjdzie drugim?
- Nie
- Dlaczego?
- Bo w środku ma pani kota.
- Panie doktorze, czy w tym szpitalu ludzie często umierają?
- Och, nie. Każdemu zdarza się to tylko raz.
- Panie doktorze, gdy wieczorem kładę się do łóżka, zamykam oczy, a gdy je otwieram, wydaje mi się, że jest dzień.
- Od jak dawna wydaje się to pani?
- Od wielu lat
- A jak długo trwa każdy przypadek?
- Przez krótki moment. Gdy otwieram oczy, stwierdzam, że rzeczywiście jest dzień i trzeba wstawać do pracy!
- Panie doktorze, z moim mężem coś nie w porządku. Od miesiąca siedzi w łazience i łowi ryby w wannie.
- Dlaczego przychodzi pani dopiero teraz?
- Bo ja tak bardzo lubię potrawy rybne...
- Panie doktorze, z moim mężem jest coś nie w porządku. Wydaje mu się, że jest samochodem. Wypija litr benzyny i biegnie po tym 5 kilometrów.
- Rzeczywiście z pani mężem jest coś nie w porządku. Na litrze benzyny powinien przebiec znacznie więcej kilometrów.
- Panie doktorze, z moim synem jest coś nie w porządku. Całymi dniami siedzi w piaskownicy i robi babki z piasku.
- Proszę się nie niepokoić, w pewnym wieku jest to zupełnie normalne.
- Też tak sądzę. Ale jego żona straszy, że się z nim rozwiedzie.
Pielęgniarka pyta chorego:
- Dlaczego chce pan zostać przeniesiony do innego pokoju? Przecież ten pan z sąsiedniego łóżka jest taki zabawny...
- Właśnie dlatego. Czy próbowała pani śmiać się przez cały dzień ze świeżą blizną po operacji ślepej kiszki?
Po długiej kuracji psychiatrom udało się wyperswadować jednemu z pacjentów szpitala psychiatrycznego, że jest ziarnkiem pszenicy.
Wychodzi ze szpitala, jednak po kilku minutach wraca i zaczyna dobijać się do bramy
- Wpuśćcie mnie, za rogiem jest kura!
- Przecież pan już wie, że nie jest ziarnkiem pszenicy!
- Ja - tak, ale kura jeszcze nie wie!
Po parku przyległym do szpitala dla psychicznie chorych spaceruje jeden z pensjonariuszy. Trzyma sitko przy twarzy i co chwilę robi szybki ruch ręką, jakby coś z niego wytrząsał.
- Co pan robi? - pyta lekarz
- Jak to co? Oczyszczam powietrze, którym mam oddychać!
Podczas operacji pacjent, którego nie można było poddać narkozie, zaczyna krzyczeć. Chirurg uspokaja go:
- Niech pan tak nie krzyczy! Zrobię wszystko, aby tak bardzo nie bolało. O, proszę popatrzeć. Będę teraz pana kroił tym tępym skalpelem.
Podczas codziennego obchodu lekarskiego w szpitalu lekarz pyta pacjenta:
- Jak się pan dziś czuje?
- Dziękuję, nie najgorzej. Tylko te trudności z oddychaniem...
- Niech się pan nie martwi. Wkrótce skończymy z pana oddychaniem!
Podczas operacji pacjent przedwcześnie budzi się z narkozy i pyta chirurga:
- Co pan ze mną wyprawia?!
- Od dwóch godzin szukam kuli, która przebiła panu biodro.
- Nie mógł mnie pan o to wcześniej zapytać? Mam ją w kieszeni płaszcza.
Przed operacją pielęgniarki rozbierają pacjenta i dokładnie myją go.
- No jak, Fąfara? Nadal boi się pan operacji?
- Panie Profesorze, gdybym wiedział, że to takie miłe, mógłbym codziennie być operowany!
Przez pustynię idzie dwóch wariatów, ciągnąc za sobą budkę telefoniczną. Nagle wyskakuje lew! Pierwszy wariat schował się do budki, a drugi ucieka przed lwem dookoła niej. Po kilku minutach ten ze środka woła:
- Po co się męczysz? Wskakuj tu, do budki!
- Co się przejmujesz? On i tak mnie nie dogoni. Mam nad nim trzy okrążenia przewagi!
Przychodzi facet do lekarza i mówi, że go w głowie łupie. Po badaniach lekarz stwierdził, że trzeba amputować jądra. Któregoś dnia, już po operacji, facet poszedł do krawca uszyć spodnie. Krawiec pyta:
- Którą nogawkę mam zrobić szerszą?
- Mnie to obojętnie.
- Oj, panie, tak nie można. Zawsze którąś nogawkę muszę zrobić szerszą, bo jak jest za ciasno to ugniata jądra i w głowie łupie!
Przychodzi facet do psychiatry:
- Panie doktorze, jestem ostatnio bardzo poddenerwowany.
- Z jakiego powodu?
- Myślę, że z powodu suczki, którą ostatnio żona przyprowadziła do domu.
- I dlaczego jest pan taki zdenerwowany?
- Żałuję, że nie jestem pieskiem, hau, hau, hau!
Psychiatra do pacjenta:
- Czy cierpi pan na sny sadystyczne?
- Czy cierpię? Ależ to moja jedyna przyjemność.
Rosyjski chirurg przeprowadza skomplikowaną operację i co chwila rozkazuje asystentce:
- Spirit... Tampon... Spirit... Tampon... Spirit... Spirit... Spirit... Ogórca!
Szpital psychiatryczny. Lekarz przystaje przy jednej z sal, z której co chwila ktoś mówi jakąś liczbę, a po chwili kilka osób wybucha śmiechem. Lekarz wchodzi do sali i mów:
- 104!
Wariaci zdenerwowali się i pobili lekarza. Ten nazajutrz skarży się ordynatorowi.
- Nic nie rozumiem. Gdy któryś mówił "63", albo "85", wszyscy się śmiali.
- To proste - wyjaśnia ordynator. - Ponumerowali dowcipy, które znają i wystarczy, że któryś powie liczbę, oni przypominają sobie ten dowcip i śmieją się z niego.
- To dlaczego, gdy powiedziałem "104", pobili mnie?
- Bo powyżej setki są dowcipy o wariatach!
Uwagi chirurga do siostry-instrumentariuszki:
1. Ponieważ będziemy operować alkoholika, do woreczków z krwią proszę dolać troszkę czerwonego wina.
2. Nie jestem pewien, czy to rzeczywiście ślepa kiszka. Proszę zawołać na konsultację jakiegoś okulistę
3. Gdybym wiedział, że jeszcze jeden pacjent będzie operowany, starałbym się oszczędzać nici chirurgiczne.
4. Ten facet to chyba jakiś gość na delegacji służbowej. Żołądek ma nienormalnie mały, za to wrzód na żołądku jest nieprawdopodobnie duży
5. Wydział Zdrowia twierdzi, że mamy na naszym oddziale za dużo pacjentów? Spróbujemy temu zaradzić. Od jutra wszystkie operacje przeprowadzać będzie ten młody, niezdarny chirurg.
W drzwiach gabinetu psychiatry spotykają się dwaj znajomi:
- Wchodzisz czy wychodzisz?
- Gdybym to wiedział, nie spotkalibyśmy się tu.
W klinice psychiatrycznej lekarz pyta pacjenta, wskazując na cegłę uwiązaną na sznurku.
- Panie Ziutku, co pan tak ciągnie za sobą?
- Prowadzę psa na spacer
- Przecież to cegła - dziwi się lekarz.
- Jaka tam cegła. Toż to pies!
Po roku lekarz pyta:
- Panie Ziutku, co pan tak ciągnie za sobą?
- Cegłę.
- A może to pies?
- Nie, cegła.
- Jest pan już zdrów. Może pan opuścić naszą klinikę.
Pan Ziutek szepcze do cegły
- Wybacz Azorku, ale musiałem coś wymyślić, żeby cię stąd wypuścili!
W klinice psychiatrycznej zaciekawiony lekarz staje przy jednej z sal, z której dochodzi przeraźliwy krzyk. Widzi, jak czterech wariatów trzyma swojego kolegę z sali, a piąty stoi obok z nożycami.
- Co wy tu robicie?
- Bombę termojądrową. Termos już mamy, brakuje nam jąder.
W sali operacyjnej chirurg przygotowuje się do operacji. Przed zaaplikowaniem choremu narkozy, pyta:
- Czy to prawda, że mieszka pan sam w sześciopokojowym mieszkaniu kwaterunkowym?
- Tak. Aż czekolada dojrzeje.
Wariaci lecą samolotem. Stewardesa podaje im do wypicia Coca-Colę w butelkach. Po kilku minutach wraca. Widzi, że drzwi samolotu są otwarte, a fotele puste - z wyjątkiem jednego.
- Co tu się stało?
- Koledzy poszli sprzedać butelki
- A dlaczego pan został?
- Nie jestem taki głupi. W niedzielę sklepy są zamknięte.
Wariat jedzie tramwajem i co chwila kręci głową i macha ręką na znak dezaprobaty.
- Co pan robi? - pyta siedzący naprzeciw pasażer
- Opowiadam sobie dowcipy, ale po chwili przypominam sobie, że już ten dowcip znam...
Wokół stołu operacyjnego sześciu chirurgów chodzi nerwowo tam i z powrotem. W końcu jeden mówi:
- Niech wszyscy zdejmą maseczki. Na pewno wśród nas ukrywa się pacjent!
Z kliniki psychiatrycznej zwolniono na jeden dzień dwóch pacjentów, aby mogli uczestniczyć w pogrzebie kolegi. Po powrocie lekarz pyta:
- Jak było? Czy na pogrzebie było dużo ludzi?
- Ludzi było sporo, ale żaden nie wiedział, jak się zachować, bo gdy zagrała muzyka, tańczyliśmy tylko my dwaj.
Z zakładu dla umysłowo chorych uciekło na rowerach dwóch wariatów. Gdy zapada noc, jeden z nich mówi:
- Może położylibyśmy się spać w tym rowie?
- Niezła myśl. Ale jest zimno, a my nie mamy czym się przykryć.
- To przykryjmy się rowerami.
Rankiem wariaci budzą się
- Jak ci się spało?
- Dobrze, a tobie?
- Jestem cały przemarznięty.
- Dlaczego?
- Bo ja wiem? Pewnie dlatego, że w moim rowerze brakowało szprychy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarz ukaże się po zatwierdzeniu przez administratora. Uwaga - niedopuszczalne jest umieszczanie w polu "autor" adresu internetowego.