sobota, 9 lutego 2013

Telenowele latynoskie

Co prawda, wciąż można takowe znaleźć tu i ówdzie, wróćmy jednak do lat 80 i 90 ubiegłego wieku, kiedy to tak naprawdę wspomniane telenowele zyskały ogromną popularność.
Pierwsza telenowela z Ameryki Południowej została wyemitowana w 1985 roku. Nosiła tytuł "Niewolnica Isaura", choć pełny serial (100 odcinków) nadała dopiero w XXI wieku TV Puls. Nie była to jedyna brazylijska telenowela emitowana przez TVP. W późniejszym czasie emisji doczekał się na przykład serial "W kamiennym kręgu".
Telenowele wenezuelskie cieszyły się ogromną popularnością na początku lat 90. Były emitowane w tak zwanym paśmie wspólnym ośrodków regionalnych, zwykle ok. 18.30. Najbardziej znane z nich to: "Maria Celeste", "Cristal" i "Niebezpieczna".
Następnie przyszła moda na telenowele meksykańskie, w czym przodował TVN, emitujący telenowele od 1998 roku. Ogromną popularnością cieszyły się choćby "Esmeralda", "Paulina", "Nigdy cię nie zapomnę", czy też emitowana przez regionalne oddziały TVP "Maria z przedmieścia". Nie ukrywam, że i mnie wciągnęła jedna telenowela, o której napiszę szerzej.
Pod wspomnianym linkiem znajdziecie pierwszy odcinek telenoweli "Serce Klarity". Emitowana była przez telewizję regionalną w drugiej połowie lat 90. Początkowo w okolicach południa w sobotę po trzy odcinki, następnie zaś przeniesiono emisję i kolejne odcinki można było śledzić od poniedziałku do piątku o godz. 14.25. Serial opowiadał historię małej dziewczynki z sierocińca, która poszukiwała mamy. Żadną inną nie oglądałem tak regularnie, zdarzyło się jedynie, że obejrzałem trochę odcinków wspomnianej wcześniej telenoweli "Nigdy cię nie zapomnę". Ci, którzy oglądali, zapewne wspominają Klaritę z sentymentem, ci którzy nie widzieli - nie powinni jej teraz oglądać. Inne czasy, inne oczekiwania i inny widz...
To nie koniec telenowel. Przyszła pora na telenowele argentyńskie, a wśród nich niezwykle popularny polsatowski "Zbuntowany anioł". Nie brakło również telenowel peruwiańskich ("Luz Maria"). Za to stosunkowo niedawno obejrzałem telenowelę kolumbijską. Bodaj w 2008 roku TV Puls wyemitowała telenowelę "Zorro". Miłośnikom tego bohatera odradzam w ogóle zapoznawanie się z tą produkcją. Walki i prawdziwego Zorra jest jak na lekarstwo, a serial w niczym nie przypomina innych dzieł z tym bohaterem.
Od 1 marca 1998 roku w Polsce można było oglądać telenowele latynoamerykańskie przez cały dzień. Uruchomiony został kanał Romantica, która emitowała je bezustannie.
Fenomen wspomnianych telenowel dziwi mnie niepomiernie. Owszem, sam obejrzałem dwie, ale fakt, iż cieszyły się taką popularnością i nadal są ludzie, którzy chcą je oglądać, musi szokować. Dlaczego? W skrócie można opisać to tak: Po obejrzeniu kilku odcinków można sobie zrobić tygodniową przerwę, wrócić i zastać bohaterów w tym samym miejscu, dyskutującym o tym samym, co kilka odcinków wcześniej. Wątki ciągnęły się ślamazarnie, a ciekawych w zasadzie było kilka ostatnich odcinków.
Mimo to wciąż są stacje TV, które je nadają. Jedną z nich jest TV 4, nadająca obecnie meksykańskie "Triumf miłości" i "Otchłań namiętności". Ciężko jednak oprzeć się wrażeniu, że "to już nie to samo"...
A na koniec zdjęcie. Wiecie kto to jest? To dziewczyna, która zagrała kilkanaście lat temu główną rolę w serialu "Serce Klarity". Miała wówczas siedem lat. Obecnie w kwietniu będzie obchodzić 25 urodziny. Nazywa się Daniela Lujan.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz