sobota, 23 lutego 2013

Idź na całość

Dziś napiszę o programie, którego popularność - z perspektywy czasu - niezwykle mnie dziwi...
Show emitowane było w latach 1997-2001 na Polsacie, a nosiło tytuł "Idź na całość".

Rekordowa oglądalność odcinka wyniosła podobno ponad 10 milionów widzów, a przecież w tym show nie działo się niemal nic. Na czym polegał program? Prowadzący, którym przez trzy lata był Zygmunt Chajzer, wybierał kilka ludzi z publiczności, którzy mieli szansę wygrać nagrodę. Najczęściej tych kilka osób musiało między sobą wyłonić tę, która do rywalizacji przystąpi (pozostałe wracały na widownię). W jaki sposób? Różnie, na przykład poprzez wybieranie kopert  z pieniędzmi lub ciągnięcie karty. Oczywiście wygrywała największa.
Dalej było już prosto. Uczestnik najczęściej wybierał jedną z zasłoniętych kurtyną bramek, za którą według niego kryje się wartościowa nagroda. Dwie pozostałe kryły zonka i małą nagrodę, albo dwa zonki. Czym był zonk, o tym później.
Gracze brali też udział w innych grach - na przykład odsłonięcie kilku pół z tablicy tak, by nie trafić na zonka, rzucanie do tarczy, itp. W finale osoba, która wygrała największą nagrodę mogła ją wymienić na nagrodę ukrytą za jedną z trzech bramek (często pojawiał się samochód). Nie musiał jednak tego robić, mógł zatrzymać dotychczasową nagrodę. Wówczas do rywalizacji przystępowała osoba z drugą co do wartości nagrodą, itd.
Kiedy ludzie nic nie wygrywali? Ano gdy kiedykolwiek trafili za bramką czy na polu na tablicy na zonka. Wspomniany Zonk to maskotka przedstawiająca kota w worku. Wylosowanie zonka kończyło grę danej osoby.

A teraz czas na Krzysztofa Tyńca. Pamiętacie mój wpis dotyczący Koła fortuny i krytyki prowadzącego Tyńca? No więc ów prowadzący wcześniej "zepsuł" program Idź na całość. Został prowadzącym tego programu w 2000 roku, oczywiście często swoim gadaniem irytował, nie pasował do programu, nie dziwi więc fakt, że spadła jego oglądalność, a w efekcie w 2001 roku został on zdjęty z anteny.
Program doczekał się wielu wersji. Wymyślony został w Stanach Zjednoczonych w 1963 roku i oprócz wersji brytyjskiej, francuskiej, niemieckiej czy włoskiej doczekał się także swojego odpowiednika w tak egzotycznych krajach jak Wietnam (2009-2012), Izrael (1994-1996); Indonezja (2006-2007 i 2010-2011) czy Indie (2001-2004). Oryginalny tytuł brzmiał "Let's make a deal".
Kto wie, czy to nie sukces tego programu spowodował, że masowo zaczęły pojawiać się tzw. płytkie programy rozrywkowe, jak np. "Taniec z gwiazdami"...

1 komentarz:

  1. Krzysztof Tyniec obecnie psuje "Klan" z tego, co mi donosi moja mama.

    "Zonk" bardzo długo był potem w języku potocznym. Myślę, że sukces tego programu polegał na tym, że zwykli ludzie mogli obejrzeć na szklanym ekranie zwykłych ludzi. To był chyba jeden z pierwszych takich programów, gdzie żeby coś wygrać trzeba było mieć tylko trochę szczęścia i umieć się bawić.

    OdpowiedzUsuń